Analiza kruchej równowagi

Czy na prawicy – która potencjalnie może wygrać najbliższe wybory samorządowe i parlamentarne – w ciągu najbliższych miesięcy może pojawić się polityczna konkurencja wobec Prawa i Sprawiedliwości?

Na razie nic na to nie wskazuje, ale jeśli PiS pogrąży się w słodkim nieróbstwie i konsumowaniu owoców władzy, to może nadejść niespodzianka. Rzecz nie w przystawkach. Mówiąc o poważnej konkurencji wobec PiS, trudno oczywiście myśleć o dzisiejszych koalicjantach – partii Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobro. Ich polityczne byty uzależnione są jedynie od sojuszu z dzisiejszym PiS.

Narodowy zaułek
Na razie obrodziło konkurującymi ze sobą inicjatywami tam, gdzie sytuują się ludzie o poglądach narodowych, ceniący myśl Romana Dmowskiego. Kilka miesięcy temu swoją partię polityczną założył popularny w kręgach narodowej młodzieży Marian Kowalski. Jego „Ruch 11 listopada” zapowiada program skupiający się na „Trzech P”: „Silny Paszport, Silny Portfel, Nabity Pistolet”. Partia Kowalskiego określa się jako konserwatywna i „biblijna”. Ten ostatni postulat to zapewne wpływ pastora Mariana Chojeckiego, z którym Kowalski występuje w jego telewizji „Idź pod prąd”. Lider i założyciel nowej partii jest dobrym mówcą wiecowym i na tym opiera chyba swoje polityczne rachuby. Jak dotąd jego nowa inicjatywa nie zyskała jednak szerszego odzewu. Bardziej nobliwie definiuje się dowodzony przez posła Roberta Winnickiego Ruch Narodowy. Skupia on kilku znanych polityków, takich jak Krzysztof Bosak, konsekwentnie inwestuje w swoją telewizję internetową i prowadzi dobrze redagowany portal. Partia domaga się m.in. likwidacji ZUS, wprowadzenia obligatoryjnego podatku obrotowego od korporacji. A także wspiera budowę Obrony Terytorialnej, broni Lasów Państwowych i zamierza zatrzymać „propagandę pederastów i gender”.
Z RN współpracuje stowarzyszenie „Marsz Niepodległości”, które co roku organizuje tłumne marsze 11 listopada w Warszawie. Dziś...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: