Najtrudniejszy wiek, najsłodsze błędy

FILM [NA KARNAWAŁ I POST]

Wyjątkowo o dwu filmach. Oba dzieją się w szkole, bohaterkami są młode dziewczyny. „Każdego dnia” to fantastyka. Rhiannon ma chłopaka, trochę romansuje na prywatkach. A kiedy przyczepi się do niej dziwna istota dokonująca inwazji na różne osoby, to Rhiannon zakocha się w tej enigmie. Inna rzecz, że nie jest to alien z „Inwazji porywaczy ciał”, przeciwnie, czuje odpowiedzialność za osoby, w które wnika. Raz pozytywnie wpływa na ich życie, kiedy indziej pakuje w tarapaty dziewczynę i nosicieli. Rachel, bohaterka „Mojej miłości”, to postać realna, była pierwszą z dwunastu ofiar strzelaniny 1999 r. na uniwersytecie w Columbine. Na razie nie wie, co ją czeka, pomaga ludziom, udziela się w szkolnym teatrze i organizuje małą chrześcijańską wspólnotę. Przeżywa burzliwe dziewczyńskie przyjaźnie. W tle widać przyszłych morderców. Rachel okazuje im ciepło, co tylko ich irytuje. Z Rhiannon z „Każdego dnia” mogłaby się nawet zaprzyjaźnić. „To się dziewczyna nacałowała” – złośliwie
     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze