Tylko zadałam pytania

Filmami „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” i „Siedmiu psychopatów” uczył nas McDonagh kina w lekkim tonie. W typowanych przez znawców do Oscara „Trzech billboardach…” zachowuje werwę i dowcip, ale wprzęga je w służbę kina serio.

W miasteczku na Południu zgwałcono i zamordowano dziewczynę. Umierający na raka szeryf Willoughby (Harrelson), oficer Dixon (Rockwell), maminsynek, pijak oraz rasista, i posterunkowi stracili trop i rozłożyli ręce. W społeczności przyschło współczucie i zgroza. Zmieni to Mildred (McDormand), matka ofiary. Zamówi anonse na trzech pustych billboardach i rzuci władzy imienne pytanie o powody bierności. Przyjedzie telewizja i nagłośni sprawę. Co dalej?

Szybko się okazuje, że ma Mildred dyskretnych sojuszników. I przeciwników gotowych użyć przemocy. Oglądamy ich w akcji: refleksyjnego szeryfa, wrednego Dixona, zbuntowanego syna, ex męża z kochanką, pazernego gościa od billboardów i jego współczującego pomocnika, zakochanego karła. Wszyscy dostali dobre role i szansę na odkupienie. Tzn. poza dentystą/sadystą.

„Trzy billboardy…” to kino feministyczne, co McDormand manifestowała podczas oscarowej ceremonii, ale także populistyczne, społeczne. Takie porównanie: sprawa Jolanty Brzeskiej! Historia jest inna, ale powtarzają się tu i tu zwęglone zwłoki kobiet, pytania bez odpowiedzi i ruch społecznego protestu.

Mildred łączy postawy matki i obywatelki. Okazuje obywatelskie nieposłuszeństwo, potem bierze się za miejską partyzantkę (guerillę). Łamie prawo, pozwala sobie na zbyt wiele. Ale wszystkie jej czyny i wyczyny zmieniają małą społeczność, np. łajdak Dixon stanie moralnie na nogi. Szeryf zaś, którego nie doceniała, paroma listami zza grobu dołącza empatycznie do drastycznego procesu reedukacji, jaki zaaplikowała sąsiadom zbolała matka.

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri
Martin McDonagh
USA/Wielka Brytania 2017
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: