Walcz o swoje! Lekarze kontra chorzy

Pacjenci mają prawo do poszanowania intymności i godności podczas udzielanych im świadczeń zdrowotnych – przypomina Rzecznik Praw Pacjenta.

Pani Jolanta z Warszawy po dwóch latach wreszcie doczekała się wizyty w poradni siatkówki oka w jednym ze stołecznych szpitali. Kiedy weszła do środka, została przyjęta przez lekarza. Obok przy urządzeniach medycznych prowadziło badania dwóch innych okulistów. – Byłam zaskoczona, że wywiady z pacjentami i badania prowadzi się jednocześnie. Z zażenowaniem musiałam słuchać, jak ciężarna kobieta opowiadała lekarzowi o swoich problemach i obawach związanych z wadą wzroku oraz zbliżającym się porodem – relacjonuje nasza Czytelniczka. Z jeszcze większym zaskoczeniem i niesmakiem wysłuchała niewybrednych żartów lekarzy, kiedy pacjentka wyszła, a do gabinetu zaproszono kolejnego chorego.

Inny lekarz prowadził rozmowę ze starszym człowiekiem na temat jego dolegliwości. – Proszę uwierzyć, że sytuacja, w której się znalazłam, nie była dla mnie komfortowa. Nie dość, że niemal publicznie opowiadałam o swojej chorobie, to jeszcze byłam narażona na konieczność przysłuchiwania się odpowiedziom innych – żali się pani Jolanta.

Polityka „otwartość lekarzy i poradni” była kontynuowana również na korytarzu. Z powodu ciasnoty panującej w gabinecie członkowie rodzin pacjentów musieli pozostać przed drzwiami. Nie mogli towarzyszyć podczas badaniom osobom bliskim. – Mąż ciężarnej kobiety dosłownie łapał przechodzącego lekarza, aby uzyskać dodatkowe informacje dotyczące problemów zdrowotnych swojej żony – relacjonuje wzburzona pani Jolanta.

„Gazeta Polska” zwróciła się w tej sprawie do Rzecznika Praw Pacjenta, Bartłomieja Chmielowca. Odpowiadając na nasze pytania, rzecznik nie miał żadnych wątpliwości. Podkreślił, że „każdy pacjent ma prawo oczekiwać poszanowania jego intymności i godności podczas udzielanych mu świadczeń zdrowotnych. Natomiast osoba wykonująca zawód medyczny (lekarz czy...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: