Rozeznawanie czy kreowanie moralności

Felieton [Walka o dusze]

Jeśli szukać słów-kluczy do rewolucji doktrynalnej, jaka rozgrywa się na naszych oczach, to nie ulega wątpliwości, że można mówić o dwóch takich terminach. Pierwszym z nich jest słowo „miłosierdzie”, a drugim „rozeznawanie”. I, co ciekawe, oba są interpretowane przez ich najgorętszych apologetów niezgodnie z tradycją teologiczną katolicyzmu. Miłosierdzie bowiem dla nich to uznanie, że Bóg akceptuje każdy nasz wybór, a rozeznawanie to w istocie tworzenie norm moralnych, które nie ma nic wspólnego z tym, co przez ów termin rozumiał jego twórca św. Ignacy Loyola. Dziś skupię się na rozeznawaniu. Według św. Ignacego Loyoli dotyczy ono wyboru między tym, co dobre, a tym, co lepsze, a nie między dobrem a złem. W największym skrócie oznacza to tyle, że nie można w jego trakcie decydować: zabić czy nie zabić, cudzołożyć czy nie cudzołożyć, zgwałcić czy nie zgwałcić, ukraść albo nie, lecz można jedynie rozstrzygnąć, czy podjąć taką czy inną dobrą decyzję. Można zatem
62%
pozostało do przeczytania: 38%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze