Moi „Wyklęci”

A może nie pierwszy? Przyjaciółka rodziny, śp. Zofia Romanowska, rodem z Wilna, zaciekła patriotka i antykomunistka, udzielała mi, brzdącowi, lekcji z historii najnowszej Ojczyzny. I cóż, jak na Kresowiankę przystało, były to dość antyrosyjskie lekcje… Czy ona pierwsza powiedziała mi o „Łupaszce” – rotmistrzu Zygmuncie Szendzielarzu? On, podobnie jak generał „Wilk” – Alekasnder Krzyżanowski, dla środowiska ludzi z Kresów Wschodnich RP stanowili prawdziwe legendy. I drogowskazy.

„Ryś” – Czesław Czaplicki

Potem w działalności publicznej spotykałem żołnierzy zbrojnego podziemia niepodległościowego z okresu po 1944 r. Wśród nich był działacz Solidarności
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: