Kolonia „zaufanych przyjaciół”

Gen. Witalij Pawłow, szef rezydentury KGB w Polsce w latach 1973–1984, wspominał w swoich pamiętnikach: „KGB nie miało w Polsce agentów, lecz jedynie zaufanych ludzi wśród przyjaciół”. To zdanie sowieckiego oficera doskonale znającego realia PRL zawiera klucz do zrozumienia sytuacji, w jakiej znalazła się Polska po prawie czterech latach rządów obecnego układu. Dynamizm tragicznych przemian dokonujących się na polskiej scenie był możliwy, bo za kulisami wielu z nich stali ludzie z kręgu rosyjskich „przyjaciół”, obsadzeni w III RP w rolach artystów, publicystów, biznesmenów czy polityków. Wykreowanie takich procesów nie wymagało nawet bezpośredniego udziału rosyjskiej agentury. Rosjanie musieli ją mieć w RFN, Kanadzie czy w USA. W Polsce wystarczył krąg „przyjaciół”, a w nim mniejsze grono „zaufanych ludzi”. Grozę dzisiejszego położenia potęguje fakt, że ogromna grupa Polaków zapomniała lub nie chce pamiętać o dziesięcioleciach sowieckiej okupacji, a tym bardziej wiedzieć, kim byli i
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze