O „Koronie”

Dodano: 09/01/2018 - Nr 2 z 10 stycznia 2018

Felieton [Myśli nienowe]

Nic tak ostatnio nie poruszyło użytkowników mediów społecznościowych jak telewizyjna premiera „Korony królów”. Z miejsca na głowy twórców i samej telewizji posypały się gromy. Krytykowano wszystko, serial porównywano z najlepszymi zachodnimi produkcjami, wysokobudżetowymi serialami takimi jak „The Crown” czy „Gra o tron”. Uważam tę krytykę za mocno przesadzoną. I to wcale nie dlatego, że „Korona królów” przypada mi do gustu. Od razu szczerze powiem – nie przypada, i wiele elementów tej opowieści mi się nie podoba. Nie będę jej widzem i co więcej, wcale nie powinienem nim być, bo nie jest ona do mnie skierowana. Nie oglądam przecież innych telenowel, nie zacznę więc oglądać i tej. A pomimo wielu wad i tak stanę w jej obronie. Po pierwsze, nie można porównywać niskobudżetowej telenoweli z wypasionymi serialami klasy premium, serwowanymi wyrobionemu widzowi czy to w Netflixie, czy na HBO. To dwie różne kategorie – tak odległe od siebie jak „Klan” i „Rodzina Soprano”.
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze