Nowe narodziny (w) Betlejem. 2000 lat temu a dziś

Dodano: 19/12/2017 - Nr 51 z 20 grudnia 2017

Reportaż [W świętym miejscu]

Kiedyś zastanawiałem się, czy chciałbym spędzić Święta Bożego Narodzenia tutaj, w Betlejem. W miejscu, gdzie wszystko się zaczęło. Dziś wiem. Nie chciałbym. Ten mur przeraża. Ten mur oddziela. Ten mur segreguje. Ale ten mur także zabezpiecza. Porządkuje. Stawia jasne granice. „W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna” (Łk, 2:1–5). Jest już przed dwudziestą. Od przynajmniej kilku godzin to zimowe popołudnie na Zachodnim Brzegu Jordanu przeżywam w półmroku. Szosa prowadząca w kierunku Betlejem jest fatalnie oświetlona. Trzeba uważnie prowadzić samochód.
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze