O brudnej wspólnocie interesów

Co zaszło między jesienią a początkiem tego roku? Przecież w rzeczywistości prawie nic się nie zmieniło. Nie nastąpiło wielkie załamanie gospodarcze, złoty nie uległ hiperinflacji. Wręcz przeciwnie – wskaźniki ciągle są dobre. Jak zapowiada Komisja Europejska, w tym roku wzrost gospodarczy wyniesienie w Polsce 2,5 proc. i mimo że jest spowolnienie, będzie to największy wzrost gospodarczy w Unii Europejskiej. Niewydolność systemu emerytalnego nie jest sprawą, która się pojawiła nagle. Kryzys demograficzny to sprawa ostatniego dwudziestolecia. Zadłużenie od dawna balansuje na progu 55 proc. Wszyscy wiedzą, że go nie przekracza tylko dzięki zręcznej księgowości ministra Rostowskiego. To, że stadiony i autostrady są drogie, że kolej jeździ coraz wolniej, że rośnie bezrobocie, nie było tajemnicą. Donald Tusk udawał, że rządzi, a Polacy, że są rządzeni. On się napawał władzą, oni dobrobytem i stabilizacją. Konflikty zostały stłumione, niezadowoleni i krytycznie nastawieni zepchnięci na margines, do „drugiego obiegu”. Ich głos nie był brany poważnie. Tragedia smoleńska została wyparta ze świadomości. Jak długo napływały pieniądze z Unii, tak długo można było się cieszyć życiem i trwała brudna wspólnota interesów PO i jej wyborców.

Tusk ogłasza, że musi boleć

Zmiana jest zatem głównie świadomościowa. Do wielu głów dotarło nagle, że w Polsce jest coś nie w porządku i że tym razem zostaną poproszeni o spłatę rachunku. Dotarło dopiero wtedy, gdy ogłosił to sam Tusk i media z nim zaprzyjaźnione. Premier, który kiedyś obwieścił, że czas wielkich, bolesnych reform mamy już za sobą, teraz z poważną miną zapowiedział, że boleć musi, że nie ma wyjścia, że jesteśmy pod ścianą. Sam jest pod presją elit rządzących i wpływowych grup interesów, wśród których wzrosła obawa, że Tusk nadal nic nie będzie robił i przykre cięcia socjalnych uprawnień pozostawi następcy, który być może dobierze się do ich dochodów i przywilejów. Zaczęto więc energicznie...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: