Drugi tupolew trafi w ręce Putina?

Gdy w grudniu 2011 r. Agencja Mienia Wojskowego (AMW) wysłała pismo do prokuratury wojskowej z wnioskiem o deklarację śledczych dotyczącą Tu-154, ci stwierdzili, że samolot będzie im jeszcze potrzebny. Małgorzata Golińska z AMW powiedziała wówczas w rozmowie z RMF FM: „Trwają prace biegłych, którzy prowadzą jakieś czynności badawcze związane ze śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej, więc musimy brać również pod uwagę to, że ten samolot będzie jeszcze potrzebny prokuraturze”.

Według naszych informacji wojskowi śledczy chcieli w 2012 r. przeprowadzić kilka innych eksperymentów, jednak po rozwiązaniu 36. Pułku Lotnictwa Transportowego przez ministra obrony pozostał… tylko jeden pilot, który mógłby uczestniczyć w takim doświadczeniu. Tymczasem do eksperymentów na samolocie tego rodzaju potrzebnych jest przynajmniej dwóch.

Agencja Mienia Wojskowego wykorzystała więc sytuację, którą spowodował nadzorujący ją minister obrony, i krępując ręce śledczym, przesądziła o losie Tu-154. Do wystawienia samolotu na sprzedaż dojdzie więc w najbliższych miesiącach. Pozbędziemy się więc lekką ręką dowodu mogącego pomóc w wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej, a nabywcą tupolewa będą najprawdopodobniej Rosjanie, którzy przetrzymują wciąż na swoim terytorium szczątki samolotu rozbitego pod Smoleńskiem.

Co więcej – jak powiedział niedawno wiceminister obrony Marcin Idzik – z powodu wciąż pojawiających się usterek Tu-154 nr 102 przejdzie przed transakcją remont w rosyjskiej Samarze, a więc w tych samych zakładach, w których naprawiany była razem z tupolewem nr 101 przed katastrofą smoleńską.

Naprawa za 69 milionów

Oznacza to, że Rosjanie znów zarobią na naprawie Tu-154, choć jakość poprzednich remontów obydwu samolotów budzi wiele wątpliwości (tupolew nr 101 był naprawiany w Samarze między czerwcem a grudniem 2009 r.; tupolew o numerze 102 trafił do Rosji 12 stycznia 2010 r., a wrócił stamtąd we wrześniu 2010 r...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: