PKW nie chce rozmawiać o wyborach. Żadnych

Nareszcie będzie zmieniona ordynacja wyborcza, nadzwyczajna komisja sejmowa odbyła już wielogodzinny spór w tej sprawie. Zabrakło przedstawicieli Państwowej Komisji Wyborczej. Obrazili się.

Dwukadencyjność niektórych urzędów, przezroczyste urny wyborcze i monitoring, komisarze wyborczy w regionach, zniesienie okręgów jednomandatowych w samorządach oraz inna forma mianowania członków Państwowej Komisji Wyborczej – to główne postulaty nowej ustawy. Propozycję zmian zaatakowano z dwóch stron – opozycja próbowała opóźnić obrady pod pozorem większej przejrzystości rozmów, a media rutynowo starają się przypiąć nowym zasadom etykietę autorytaryzmu. Obstrukcja wpada jednak w próżnię.

Dwukadencyjność prezydentów, burmistrzów i wójtów jest jednym z najbardziej przełomowych postulatów Prawa i Sprawiedliwości. Mieszkańcy małych wspólnot samorządowych aż za często znają przypadki wójtów, którzy sprawują władzę przez 10–20 lat i mając lokalny biznes oraz administrację do dyspozycji, dają zatrudnienie wielu mieszkańcom i są właściwie udzielnymi książątkami w swoim regionie. We Wręczycy Wielkiej wójtem był Henryk K., któremu nawet postawienie zarzutów w 2009 r. nie przeszkodziło kontynuować rządów sprawowanych przez… 30 lat. Poseł Waldy Dzikowski z Platformy Obywatelskiej broni wielokadencyjności piastowania stanowisk. Nie przeszkadzają mu kliki i sitwy, martwi się, co zrobi wójt, gdy po ośmiu latach na stanowisku będzie musiał wrócić do innej pracy. Bo taki samorządowiec przez lata zdążył się nauczyć zarządzania i teraz nie wolno go utrącać (to już prawie monarchizm!).

To dopiero początek
Inny poseł Platformy Obywatelskiej, Tadeusz Szymański, biadał nad kosztami poprawienia jakości głosowania, odwołując się do medialnych szumów ostatnich miesięcy: „Przezroczysta urna, członkowie komisji – nawet nie powiem, że będzie to kosztowało setki milionów złotych, wspominając rezydentów i całą służbę zdrowia”. Widać...
[pozostało do przeczytania 46% tekstu]
Dostęp do artykułów: