Brudna pamięć Sądu

Dodano: 24/10/2017 - Nr 43 z 25 października 2017

Felieton [Z bliska]

Książka Maćka Marosza pt. „Resortowe togi” opisuje m.in., w jaki sposób w powojennej Polsce Sowieci formowali wymiar sprawiedliwości. Choć to historia raczej znana i dotycząca ludzi, którzy już dawno nie żyją, zaskakujące jest, jak wiele powiązań przetrwało z czasu hańby. Proces samooczyszczenia środowiska sędziowskiego, o którym nie tylko mówili, ale nawet próbowali go realizować sędziowie Adam Strzembosz i Stanisław Rudnicki, to fikcja. Mimo pokoleniowej wymiany owa brudna pamięć instytucjonalna, sięgająca lat, gdy Sąd Najwyży był jednym z filarów totalitarnego systemu, trwa do dziś. Pokazują to choćby dwa przykłady. Dekret o stanie wojennym penalizował zachowania, które według obowiązującego wtedy prawa były legalne. Represje i wyroki spadły na Polaków już 13 XII, a dekret opublikowano dopiero 17 grudnia. Tym samym wiele orzeczeń sędziów, nawet na podstawie tego haniebnego prawa, było bezprawiem. W 2005 r. IPN skierował do sądów dyscyplinarnych oskarżenia wobec
     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze