Chcą zniszczyć Polską Miedź

Rekordowe tempo projektu

Niezrażone tym Ministerstwo Finansów przygotowało jednak w rekordowym tempie projekt odpowiedniej ustawy. 14 grudnia ub.r. został on przekazany do uzgodnień zewnętrznych. 30 grudnia powstała jego kolejna wersja i jeszcze tego dnia ministerstwo przedłożyło go do rozpatrzenia przez Stały Komitet Rady Ministrów. SKRM rozpatrywał kolejne wersje projektu ustawy 11 i 13 stycznia br. A 17 stycznia projekt datowany na 13 stycznia, nieco łagodniejszy wobec wersji sprzed miesiąca, przyjął oficjalnie rząd. Dwa dni później projekt został przekazany do Sejmu.

Diabeł tkwi w szczegółach

Podatki od wydobycia surowców naturalnych są powszechną praktyką na świecie, szczególnie gdy właścicielem złóż są państwa, a nie firmy. Tak jest też w przypadku Polski. Nie dziwi więc, że państwo ma prawo gwarantować sobie ustawowo wpływy budżetowe z tytułu wydobycia kopalin. Diabeł jednak, jak zwykle, tkwi w szczegółach – zauważa Instytut Jagielloński. Albowiem, jak to powiedział już 2 tys. lat temu cesarz Tyberiusz: „dobry pasterz strzyże swoje owce, a nie obdziera ich ze skóry”.

Ceny światowe, kurs dolara, wielkość wydobycia

W projekcie ustawy z 17 stycznia br. została przedstawiona formuła do wyliczania wysokości podatku w zależności od trzech parametrów: ceny surowców na rynkach światowych, kursu dolara amerykańskiego oraz wielkości wydobycia. Jednak – zwraca uwagę Instytut – w sposobie wyliczania podatku nie zostały zawarte koszty wytworzenia oraz przerobu miedzi (srebra). Sprawia to, iż kopalnie, które posiadają złoża słabej jakości, nie będą rentowne. Odnosząc się do grudniowej, nieco ostrzejszej wersji podatku, wicepremier Waldemar Pawlak ocenił: – Ze wstępnego przeliczenia wynika, że przyjęta w tej propozycji progresja podatkowa – rosną ceny miedzi, rośnie podatek – prowadziłaby do sytuacji, że wraz ze wzrostem cen sprzedawanej przez KGHM miedzi zyski...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: