Jest tylko jedno wyjście – dymisja

Felieton [Okoniem]

Dokumenty, które ujawnia w tym numerze „GP” Grzegorz Wierzchołowski, wprawiają w osłupienie. Okazuje się bowiem, iż w kluczowej z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa instytucji superważną funkcję pełni człowiek rodem z komunistycznych służb. Przez czas prezydentury Bronisława Komorowskiego niezależne media biły na alarm w sprawie obsady stanowisk w BBN i kontaktów kierownictwa Biura z najbardziej zaufanymi ludźmi Kremla. Przedstawiane były dowody na spotkania, publikowano dokumenty obrazujące skalę współdziałania z Rosją. Po dwóch latach prezydentury Andrzeja Dudy okazuje się, że w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego komuna jak siedziała, tak siedzi. Opisywany przez nas jegomość, szczycący się bezpieczniackimi tradycjami rodzinnymi, czuwa nad modernizacją naszej armii. Nie przyjmuję do wiadomości wytłumaczenia: „nie wiedzieliśmy”. Bo co to znaczy „nie wiedzieliśmy”? A sprawdzaliśmy? Idę o zakład, że nie. I nadszedł czas, żeby powiedzieć otwartym tekstem to, co od
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze