Na wyspie mnogości. Królestwo dźwięcznego języka

Pod względem wielkości to druga – po Grenlandii – wyspa świata. Raj dla etnologów, raj dla socjologów. Niezgłębione pole do popisu dla badaczy języków. A także dla ludzi Kościoła.

Wysuszona ziemia pęka gdzieniegdzie. Gleba jest naprawdę twarda i sucha. – W Papui to niepodobne! Tutaj leje zwykle całymi dniami. A teraz deszczu jest tyle co kot napłakał. To chyba specjalnie dla ciebie, byś miał lepsze zdjęcia – śmieje się ojciec Bogdan. To michalita. Pracuje w Papui już od 40 lat. Traktuje tę ziemię jak własny dom. Ludzie go kochają. Wystarczy przejść się z nim po kilku chatach i zobaczyć, jak reagują na jego widok mieszkańcy. Wioska Rukus należy do jego parafii.

– Father, father! – woła z daleko bezzębna kobiecina. Biegnie z pola. Ojciec Bogdan odmachuje przyjaźnie. Za kilka chwil kobieta jest przy nas. Jest wyraźnie poruszona. Nie wiem, ile czasu go nie widziała, ale wygląda na to, że długo. – Dawno cię tu nie było, co? – uśmiecham się prowokująco.
– A gdzie tam! Tydzień temu odprawiałem u nich mszę św. – wybucha śmiechem o. Bogdan.

Po wyściskaniu się z ojcem kobieta wyciąga rękę i do mnie. Ma dobre oczy. Jest pogodna i bezpretensjonalna. Prawdziwa.
– Yu stap gut? Empta sol? Semi tru? – o. Bogdan wypytuje grzecznościowo o zdrowie i o to, czy u kobieciny wszystko dobrze. Posługuje się stworzonym sztucznie przez samych Papuasów językiem pidżin. Kobiecina zna oczywiście jeszcze swój lokalny dialekt, ale ten jest dla ojca wciąż zagadką. I tak po prawdzie nie ma sensu się go uczyć, wystarczy bowiem przejechać kilkanaście kilometrów, a język ten okaże się zupełnie bezużyteczny. Kolejne plemię będzie się posługiwało już odmiennym dialektem. Szacuje się, że na całej Papui występuje ponad 800 różnych języków. To światowy rekord. I zarazem niezgłębione pole do popisu dla badaczy języków, etnologów, socjologów. Tętniące bogactwo tej ziemi, tych kultur.

Pidżin to język opisowy. Niezwykle prosty, a i...
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: