Chiny - Dyktatura w cyberprzestrzeni

Dodano: 08/02/2012 - Nr 6 z 8 lutego 2012

Dlatego w sieci daremno szukać filmów z wydarzeń na placu Tiananmen czy relacji z protestów tybetańskich mnichów. Nad „odpowiednią zawartością netu” czuwa Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Kto chciałby zobaczyć czołgi rozjeżdżające studentów lub przeczytać wiadomości o Tajwanie, zobaczy jedynie kod błędu o dostępności strony HTTP 404. Władze blokują strony zagranicznych mediów, m.in. Voice of America, BBC News, Huffington Post, Yahoo i organizacji pozarządowych, jak Amnesty International. Niedostępne są również portale społecznościowe, w tym YouTube, Blogger, Google, LiveJournal, Facebook, Twitter, Vimeo i Flickr. Cenzura dotyczy zarówno „niebezpiecznych artystów” (U2, Sting), jak i „niewygodnych dziennikarzy”, jak Jane Macartney z brytyjskiego „The Times”, czy czatów dla randkowiczów.Prawda selektywna Tak rozbudowaną inwigilację umożliwia tzw. Złota Tarcza, mozaika przeróżnych zabezpieczeń i blokad. Dzięki mnogości firewalli i adresów Proxy, system ten nie
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze