Hasanie Komorowskiego

– Czekają nas cztery lata ze słabym i zagubionym premierem – stwierdził Palikot i dodał: – szkoda Polski i szkoda Tuska.

Palikot oczywiście odreagował w ten sposób słowa krytyki Tuska, który przy okazji wręczenia tej właśnie nagrody nazwał dawnego przyjaciela hipokrytą. Jednak to, że raczej lojalny zazwyczaj wobec premiera, niedawny wydawca książki Tuska, pozwolił sobie na takie zdania, pokazuje, że punktem odniesienia sceny politycznej staje się raczej ośrodek prezydencki, coraz wyraźniej dystansujący się od Kancelarii Premiera. Gołym okiem widać, że pozycja szefa rządu słabnie, i to na tyle istotnie, że coraz więcej polityków i działaczy zrozumiało, iż najwyższa pora, by orientować się na Bronisława Komorowskiego.

Nie tylko Schetyna

Niczym innym zdaje się nie zajmować teraz Julia Pitera czy Krzysztof Kwiatkowski, byli ministrowie rządu Tuska, z którymi premier rozstał się z dnia na dzień i w mało elegancki sposób. Źle skrywaną urazę Pitery widać było np., gdy krytykowała minister sportu Joannę Muchę, celebrytkę rządu Tuska, która zatrudniła na stanowisku dyrektorskim właściciela salonu fryzjerskiego, z którego usług korzystała.

Okazało się nagle, że przypadki nepotyzmu w rządzie Platformy zdarzają się jednak i że zauważyła je i napiętnowała posłanka Pitera, która dotychczas wsławiała się raczej ściganiem działaczy PiS za defraudację służbowego dorsza. Ta krytyka polityków z własnej partii jest zdecydowanie nowym zjawiskiem, w której do tej pory obowiązywała zasada raczej zbiorowego ściemniania niż punktowania partyjnych kolegów. Pierwszy tę regułę złamał Grzegorz Schetyna, krytykując niektóre posunięcia premiera, ale długo pozostawał w tym odosobniony. Tymczasem ostatnio w podobnym tonie wypowiada się Krzysztof Kwiatkowski, były minister sprawiedliwości. Gdy zaczął się kryzys ACTA, stwierdził ni mniej, ni więcej, że nie rozumie, gdy słucha przedstawicieli rządu, jakie właściwie stanowisko ma w...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: