Przebieranki

W akcji rozkręcania protestów przeciwko zmianom w wymiarze sądowniczym jak w soczewce skupiają się manipulacje, które są kośćcem III Rzeczpospolitej. Mamy oto sądy z Sądem Najwyższym na czele, które obsadzone zostały w roli ostatniego szańca demokracji. A w nich apolityczne wybitne autorytety prawnicze, które – tak wynika z informacji kolportowanych przez znaczną część mediów – kariery rozpoczęły zaledwie chwilę przed zwycięstwem wyborczym PiS.

Nie ma bowiem przeszłości tych ludzi – nie ma aktywności w czasach komunistycznej junty działającej jako grupa przestępcza o charakterze zbrojnym, nie ma haniebnej obrony współpracowników komunistycznego aparatu terroru i sabotowania procesów komunistycznych zbrodniarzy. Z drugiej strony są frontmani protestów: ci również z wyretuszowanymi biogramami. Bez kolaboracji z bezpieką czy udziału w komunistycznym aparacie terroryzowania Polaków. Bojownicy o wolność i swobody obywatelskie wraz z rozprowadzającymi je mediami z wyrachowaniem serwują ludziom ocenzurowany przekaz, jakby komunistyczna instytucja z ulicy Mysiej ciągle urzędowała. Hucpa ostatnich tygodni pokazuje, jak niewiele trzeba, by praktyki i autorytety rodem z PRL zaczęły manipulować debatą publiczną. A na dowód jeden obrazek z telewizji założonej przez faworyta Urbana: program z Ewą Łętowską w roli głównej, którą prowadząca przedstawiła wszystkimi możliwymi tytułami i funkcjami poza jedną – funkcją rzecznika praw obywatelski, którą dzisiejsza obrończyni swobód obywatelskich sprawowała w cieniu takich tytanów wolności jak Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak. A to wszystko w obronie prawa. Prawa postkomuny.

 
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: