Bez bezsilności

Dodano: 20/06/2017 - Nr 25 z 21 czerwca 2017

Felieton [Myśli nienowe]

Jedno z najbardziej dolegliwych uczuć – bezsilność – wiele razy było już udziałem Polaków. Czuliśmy się bezsilni, gdy nam zabierano Ojczyznę w trakcie rozbiorów, a zwykły obywatel poza głosem sprzeciwu czy zaciągnięciem się w szeregi wojska nie miał zbyt wiele możliwości wpłynięcia na losy Polski. Mógł tylko płakać nad losami kraju zabieranego nam przez obcych. Bezsilni byli ci, którzy nagle w wyniku rozbiorczego traktatu stawali się obywatelami innego państwa – razem z całą wsią, kościołem, probostwem i wszystkimi dobrami stawali się „towarem”. Bezsilność czuli ci, którzy przez lata okupacji musieli patrzeć na to, co w naszym kraju wyprawiali Niemcy i Rosjanie podczas II wojny światowej. Ileż to razy mogliśmy jedynie płakać w duchu, zagryzać zęby, zaciskać pięści, widząc kolejne okrucieństwa, morderstwa, łapanki, wywózki. Z wieloletniego poczucia bezsilności płynęła także energia potrzebna do walki w trakcie Powstania Warszawskiego. Ale i wtedy, gdy Niemcy zaczęli je
     
57%
pozostało do przeczytania: 43%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze