UE–Polska–b. ZSRS. Moskiewski wymiar prezydencji

Widać ciekawą zależność. Im gorsze relacje danego kraju z Moskwą, tym chłodniejszy do niego stosunek Warszawy. Im bliższy sojusznik Rosji, tym większa przyjaźń z polską ekipą rządzącą. Wystarczy spojrzeć na politykę Sikorskiego–Tuska–Komorowskiego wobec Litwy czy Gruzji z jednej strony i Ukrainy (Janukowycza) czy Armenii z drugiej. Wyjątkiem jest Białoruś, ale to akurat wynika ze specyficznej polityki Kremla wobec Łukaszenki.

O wschodniej doktrynie Sikorskiego et consortes – antyjagiellońskiej (ale zarazem niepiastowskiej, wbrew temu, co obiecał swego czasu w osławionym artykule) – pisaliśmy na łamach „Gazety Polskiej” wielokrotnie. Wydawało się, że więcej popsuć się nie da. A
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: