Dürer, peruki i żona od pierwszego wejrzenia. Wielbiciel pięknych przedmiotów

Szkoła Podstawowa, w której pracował przyjaciel Marka Suskiego, wystawiała Jasełka. Przyszły poseł poszedł je obejrzeć. Wtedy zobaczył młodą nauczycielkę w otoczeniu gromadki podopiecznych. – Poznaj mnie z nią, to będzie moja żona – rzucił do kolegi. Dopiął swego: dziewczyna została jego żoną. I jest nią do dziś.

Poseł PiS Marek Suski znany z posiedzeń komisji ds. Amber Gold, w dzieciństwie chciał zostać paleontologiem. – Fascynowałem się dinozaurami, co zresztą nie było wówczas tak popularne jak dziś. Chciałem odkopywać ich szkielety i badać je – wspomina. Jednocześnie od zawsze w jego życiu obecne były sztuki plastyczne. – Moja mama pracowała w PKS-ie. W siedzibie tego PKS-u była świetlica, prowadzona przez pewną malarkę. Uwielbiałem tam chodzić. Pod okiem tej pani powstawały moje pierwsze prace – mówi. Podkreśla, że zdolności plastyczne odziedziczył po przodkach: w jego rodzinie było kilku architektów, siostra babci była zaś malarką.
Dziecięce marzenia o dinozaurach szybko minęły, kiedy poszedł do liceum. Zainteresował się biologią i chemią. – Ogólniak kończyłem w Grójcu, wówczas była to szkoła pod patronatem jakiegoś komunisty, ale którego, nie warto nawet pamiętać. Przedmioty przyrodnicze zdawałem na maturze. Z chemii miałem piątkę – wspomina.
Jaki był w czasach szkolnych? – Trudno się samemu oceniać, a wychowawcy różnie na mnie patrzyli. Jeden mówił, że jestem najgorszym łobuzem, jakiego spotkał w swojej karierze – śmieje się Suski. Dodaje, że kiedy zmienił klasę, nowy wychowawca był zdziwiony. Od tego poprzedniego nasłuchał się o Suskim takich rzeczy, że zwyczajnie się bał. – Zapewne nie bez znaczenia był fakt, że pierwszy wychowawca został I sekretarzem POP PZPR, a ja byłem naturą raczej antysystemową. Jakieś kabarety szkolne robiliśmy – opowiada polityk. Dodaje, że jednocześnie przez cały okres liceum coś malował, szkicował.

Martwa głowa z silniczkiem i królik-kosmita
Po ukończeniu LO Suski...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: