Walka z „wielkim, smutnym, czarnym psem”. Kiedy dusza cierpi

„Uśmiechnij się”, „wstań”, „przestań się mazać, przecież nic ci nie jest” – takie teksty Aśka słyszała tysiące razy. – Nikt nie rozumiał, że nie jestem w stanie wziąć się w garść. Kiedy masz raka, nikt ci nie mówi: „Nie miej raka”. Jak się potem okazało, cierpiałam, bo byłam chora. Wielu uważało jednak, że to moja wina – mówi. Skończyła terapię. Jest zdrowa. Miała zwyczajne życie, takie jak dziesiątki tysięcy kobiet w Polsce. Nieźle zarabiający mąż, „na dorobku”. Córeczka, z którą przez trzy...
[pozostało do przeczytania 91% tekstu]
Dostęp do artykułów: