Demokracja tam jeszcze jest, u nas jeszcze nie ma

Dodano: 12/01/2012 - Nr 2 z 11 stycznia 2012

Jaki kraj, takie elity W nowobogackiej części europejskiej różnie bywało, bo zdarzało się zostać prezydentem z wyboru, ale nie koniecznie z powodu zalet. Aleksander Kwaśniewski bywał trunkowy, więc usiłował wsiąść do bagażnika swojej limuzyny, Lech Wałęsa potrafił przeskoczyć mur w stoczni gdańskiej, ale zabrakło mu wykształcenia i dystansu do własnej osoby, czyli poziomu, żeby ocenić i zrozumieć świat, w którym żyje. A prezydent Bronisław Komorowski zabłysnął nowobogackim snobizmem, a nawet kabotynizmem podając się za hrabiego i wybierając za swoją siedzibę Belweder. Niby taki z niego Piłsudski, bo też ma wąsy. Nasz stan posiadania elit jest taki, na jaki nas stać. I trzeba pokoleń, żebyśmy wychowali lepsze, inne, po prostu normalne. Jednak to, co zaczyna się dziać na Zachodzie, zbliża tamtejsze elity do naszych pod względem zachłanności na dobra materialne, popularność i kariery. Bo zasady, wartości i temu podobne niemodne głupstwa nie zaspokajają rozwoju
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze