Warszawa w Budapeszcie

Dodano: 12/01/2012 - Nr 2 z 11 stycznia 2012

Atak na Orbana i Fides przypuszczony został właśnie teraz, a nie za poprzednich rządów w latach 1998–2002, bo korzystając z ogromnej wyborczej przewagi, zdecydował się on na takie zmiany węgierskiej konstytucji i ustawodawstwa, które uczyniły z Węgier lidera powrotu do konserwatywnej normalności na naszym kontynencie. Europejskiemu i naszemu rodzimemu lewactwu nie przeszkadzało wcale, gdy postkomunistyczna Partia Socjalistyczna rujnowała przez dwie kadencje gospodarkę kraju naszych bratanków i gdy nieustannie kłamała, co zresztą szczerze przyznał ówczesny premier. Marginalizowanie opozycji prawicowej i medialna fiesta na podobieństwo naszej „całej prawdy – całą dobę” zupełnie nie wadziła salonowcom. Dopiero gdy korzystając z miażdżącej większości parlamentarnej, w sposób demokratyczny Węgry zaczęły rządzić się same, powstał nieopisany ferment w środowiskach sprzyjających węgierskim socjalistom i ich nieustannym kłamstwom. Cóż – swój do swego ciągnie. Satysfakcja z demonstracji
     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze