Pozorny prymus

Niemiecki dług publiczny jeden z największych w Unii Na ostatnim zjeździe CDU przewodniczący klubu parlamentarnego Volker Kauder nie miał większych oporów, by stwierdzić, że o gospodarce w Europie „mówi się wreszcie po niemiecku”. Ten swoisty pokaz siły był podsumowaniem polityki prowadzonej przez kanclerz Angelę Merkel. Od momentu wybuchu kryzysu euro na początku 2010 r. Merkel powtarza bowiem, że gdyby wszystkie państwa strefy euro oszczędzały tak jak Niemcy, nie miałyby żadnych problemów z gospodarką. W rzeczywistości jednak sytuacja finansów publicznych Niemiec nie różni się specjalnie od reszty Europy, nawet od Włoch i Hiszpanii. Berlin wcale nie jest mistrzem w zaciskaniu pasa. Ta prawda wyszła na jaw po niedawnym opublikowaniu niemieckich danych makroekonomicznych za trzy kwartały 2011 r. Okazało się, że dług publiczny Niemiec za ten okres wzrósł do 2,1 bln euro. Nie ma żadnych złudzeń, że czwarty kwartał poprawi ten wynik, wręcz przeciwnie, wystarczy
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze