Doktor Jekyll, pan Hyde i „dwa grosze” Halickiego. Człowiek Schetyny

Dodano: 29/03/2017 - Nr 13 z 29 marca 2017

LUDZIE [Jak rzecznik PO w Oazie grał na gitarze]

Kiedy Jan Grabiec w 2015 r. kandydował do Sejmu, w jego rodzinnym Legionowie zawisł billboard wyborczy, na którym wystąpił z Romanem Smogorzewskim, prezydentem Legionowa. – Grabiec wyglądał, jakby składał Smogorzewskiemu hołd lenny. Co zresztą dobrze symbolizuje ich relacje – śmieje się nasz rozmówca. „Otwieram gazetę: Wałęsa. Włączam telewizor: Wałęsa. Wyglądam przez okno: Wałęsa. Boję się otworzyć lodówkę” – ten dowcip, opowiadany o ówczesnym prezydencie we wczesnych latach 90., teraz spokojnie mógłby się doczekać współczesnej wersji, gdyby nazwisko Wałęsy zastąpić innym: Jan Grabiec. Mało znany poseł wybrany do Sejmu po raz pierwszy w 2015 r., odkąd został rzecznikiem prasowym Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, praktycznie nie opuszcza rozmaitych studiów telewizyjnych i łamów gazet. Co ciekawe, w jego rodzinnym mieście wielu osobom jego medialny wizerunek kłóci się z tym, co znają na co dzień. – Zawsze pogada, odpowie na „dzień dobry”, nie zachowuje się
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze