Doktor Jekyll, pan Hyde i „dwa grosze” Halickiego. Człowiek Schetyny

Kiedy Jan Grabiec w 2015 r. kandydował do Sejmu, w jego rodzinnym Legionowie zawisł billboard wyborczy, na którym wystąpił z Romanem Smogorzewskim, prezydentem Legionowa. – Grabiec wyglądał, jakby składał Smogorzewskiemu hołd lenny. Co zresztą dobrze symbolizuje ich relacje – śmieje się nasz rozmówca. „Otwieram gazetę: Wałęsa. Włączam telewizor: Wałęsa. Wyglądam przez okno: Wałęsa. Boję się otworzyć lodówkę” – ten dowcip, opowiadany o ówczesnym prezydencie we wczesnych latach 90., teraz...
[pozostało do przeczytania 90% tekstu]
Dostęp do artykułów: