Bunga-Bunga

Zastanawia mnie również, czy ataki na Berlusconiego miałyby podobną moc, gdyby reprezentował on siły „postępu i socjalizmu”? Inna sprawa, że wtedy zamiast emablować nimfetki, chodziłby na love parady i manify, pojawiał się na spotkaniach dyplomatycznych z mężem albo dwoma... I byłby ulubieńcem mediów. Nawet tych, które do niego nie należą.

Jako człowiek prawicy, w dodatku demonstracyjnie łamiący przynajmniej jedno przykazanie, ma przechlapane. Zupełnie jak Orban na Węgrzech. Sądząc po recenzjach europejskich mediów, jest on większym zamordystą niż Chavez, Castro i Łukaszenka razem wzięci. Chociaż cały jego grzech polega na tym, że podobnie jak Kaczyńscy dąży do bardziej
[pozostało do przeczytania 33% tekstu]
Dostęp do artykułów: