Bohaterem Witek Pilecki, nie Janek Kos

Dodano: 07/03/2017 - Nr 10 z 8 marca 2017

Felieton

W gnieździe należy mówić o problemach gniazda, tak to widzę. Hollywoodzkiej produkcji o polskich bohaterach nie wymyślił wicepremier Piotr Gliński, ale nakreślił ją Jarosław Kaczyński. Obaj obiecali, że taki film powstanie i projekt utknął na etapie konkursu scenariuszy. W sumie dobrze, że tak się stało, bo czas najwyższy zastanowić się, jaki ten film ma być? Przypominam sobie epickie i genialne produkcje PRL-u. Na pierwszym miejscu widzę „Potop”, w którym nie dokonano żadnej politycznej wolty, to był po prostu wybitny film, z wybitnymi aktorami, podobnie jak „Ziemia obiecana”. Szlag mnie trafia, że dziś skacowany Jędruś gra Babinicza KOD-u, i nie umiem powstrzymać obrzydzenia, ale oglądając „Potop” po raz setny, widzę Kmicica, nie Olbrychskiego. Kmicic nie przeżyłby w Internecie jednej sekundy, natychmiast zostałby przez połowę okrzyknięty zdrajcą z PO, przez drugą bohaterem PiS. Potrzebujemy filmu, który przełamie schematy debaty publicznej i forum internetowego.
     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze