Cud św. Jacka Odrowąża

Zakon dominikanów kończy właśnie obchody 800-lecia powołania do życia. Konwenty polskiej prowincji poświęciły temu wydarzeniu wiele uwagi przez modlitwę, eucharystię czy specjalne publikacje. Tymczasem wychodząc od upamiętnienia faktu założenia zakonu przez św. Dominika de Guzmàn, można zobaczyć perspektywę naszego kraju – początek istnienia polskiej prowincji dominikańskiej

Zakon ojców kaznodziejów (ordo praedicatorum) miał wielki wpływ na rozwój nie tylko sfery religijnej, duchowej, ale także obszaru kultury Rzeczypospolitej, i to zarówno w wymiarze intelektualnym, jak i czysto materialnym. Do dzisiaj dominikańskie świątynie stanowią ozdobę polskich miast, a ojcowie w białych habitach głoszą Słowo Boże na Ukrainie, Białorusi czy w Rosji.
Jako jednego z najbardziej znamienitych mężów zakonu należy wymienić w pierwszym rzędzie ojca polskiej prowincji – św. Jacka Odrowąża. Postać św. Jacka, niosącego na ręce posąg Matki Bożej, to także świadectwo kultu maryjnego, który panował w Polsce już w XIII w. Sam Odrowąż był jego krzewicielem.

Stąpając po falach
Są trzy obrazy związane z osobą św. Jacka, które zawsze stają mi przed oczami, gdy o nim myślę. Pierwszy z nich znajduje się w Sienie. Gdy dojedzie się do tego toskańskiego miasta słynącego z wyścigów konnych zw. palio i zostawi samochód na jednym z parkingów przeznaczonych dla turystów, widzi się od razu bajeczną perspektywę wzgórza z rysującymi się na tle nieba kamienicami, katedrą, wieżami kościołów. Nim jednak wędrowiec zanurzy się w strome uliczki, na drodze czeka go jeszcze monumentalna, ceglana świątynia dominikańska pod wezwaniem Świętego Ducha. Po wejściu do środka należy skierować się na prawo, czyli tam, gdzie zapuszcza się najmniej zwiedzających, bo większość zatrzymuje się przy zabalsamowanej głowie wielkiej świętej, doktora kościoła – Katarzyny Sieneńskiej. Tymczasem na końcu nawy głównej Ventura Salembini namalował duży fresk...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: