Biurokracja – pacjent wymagający drastycznej kuracji

W Polsce słychać głosy, które o biurokracji wyrażają się jednoznacznie i proponują likwidację wielu instytucji państwowych. Tymczasem administracja jest wielkim osiągnięciem cywilizacyjnym – trzeba ją tylko odpowiednio modernizować i profesjonalizować. Zwłaszcza w XXI w.

Według danych GUS, w 2015 r. w Polsce pracowało 444 tys. urzędników – dane obejmują jedynie zatrudnienie na podstawie umowy o pracę. Ta liczba rośnie nieomal nieprzerwanie od 1989 r. – nie idzie jednak za tym zwiększenie wydajności pracy, wręcz przeciwnie. Firma, która chce zbudować w Polsce magazyn dla swojego towaru, potrzebuje średnio 156 dni, aby załatwić zgodę na budowę. To jednak nie koniec wyzwań – następne 133 dni trwa podłączenie budynku do prądu – oba te przedsięwzięcia, trwające blisko 10 miesięcy, plasują nas na 50. miejscu w kategorii sprawnie zorganizowanych państw.

Biurokracja czy rozbiory?
Niewydolność administracji państwowej może być spowodowana nie tylko przerostem biurokracji, ale też jej brakiem. Największe przedsięwzięcia nowożytnych państw – utrzymanie stałej armii, finansowanie floty, budowa dróg – wymagały sprawnego systemu administracyjnego, kosztem niestety pewnej wolności i obywatelskiej swobody. Na tę modernizację nie przystała Rzeczpospolita, pozostawiając swoich obywateli wolnymi, ale państwo nie było w stanie sprostać rywalizacji międzynarodowej. Gdy Polska zniknęła z map Europy, wolność osobistą stracili także jej obywatele.
Teraz inaczej patrzy się na skuteczność. Ostatnio Jarosław Kaczyński powiedział na konferencji w Toruniu: „Najpierw państwo, później własność, bez której nie może być wolności jednostki, no i rynek. Czy rynek może istnieć bez państwa? Nie może istnieć bez państwa, państwo musi zagwarantować bezpieczeństwo ogólne, osobiste tych, którzy funkcjonują na rynku”. To zresztą konsekwentna polityka PiS, które walczy o silną Polskę i nowe instytucje.
Gdy za rządów Donalda Tuska...
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: