Gdy Centrum szwankuje

W placówce nikt nie chce rozmawiać na temat tej sytuacji. Ludzie się boją. Jedynie związkowcy zgadzają się wypowiedzieć pod nazwiskiem, inni proszą o anonimowość.

Posprzątał po poprzednikach

Konflikt wybuchł 21 lipca br., kiedy dyrektor Centrum prof. Maciej Krzakowski został zwolniony z pracy dyscyplinarnie (par. 52 kp). Zwolnienie w tym trybie wymaga, by prawodawca precyzyjnie określił powód rozwiązania stosunku pracy. Takiego uzasadnienia profesor jednak nie otrzymał, zwolnienie nastąpiło więc z naruszeniem ustawy. Dlatego profesor dochodzi swoich praw przed sądem. – No i oczywiście ma rację. I wygraną w kieszeni. Tylko z czyich pieniędzy będzie wypłacane ewentualne odszkodowanie? Pokryje je ministerstwo jako organ założycielski Centrum czy może nasza placówka? – zastanawia się jeden z pracowników, pragnący zachować anonimowość.

Jak utrzymywał wówczas w jednej z audycji telewizyjnych wiceminister zdrowia Andrzej Włodarczyk, dług Centrum wynosi 400 mln zł i wzrasta o 3 tys. zł co godzinę. – To wygląda trochę inaczej. Potężne zadłużenie, ponad 300 mln zł, było wynikiem gospodarowania poprzedniego dyrektora, prof. Marka Nowackiego. Jego następca zmniejszył je natomiast do ok. 130 mln zł – mówi jeden z pracowników Centrum.

Warto też zaznaczyć, że w połowie tego roku Centrum Onkologii miało tylko 3 mln zł strat, we wrześniu tego roku 2 mln, a na koniec tego roku 1 mln zł. Wszystko wiec wskazywało na to, że polityka finansowa prof. Krzakowskiego była właściwa. – Tymczasem wiceminister utrzymywał, że przyczyną zwolnienia profesora były problemy natury ekonomicznej.

Zlikwidować, co się da

Obecnie w Centrum likwiduje się kuchnię, pralnię oraz pracownię analityki i markerów. Ich funkcję mają przejąć firmy zewnętrzne. Nie wiadomo jednak, jak firmy zewnętrzne poradzą sobie ze specyficznym dla pacjentów nowotworowych żywieniem, takim jak dieta płynna czy galaretki. Czy...
[pozostało do przeczytania 40% tekstu]
Dostęp do artykułów: