Omyłkowy nalot NATO w Pakistanie

Również teraz źródła NATO podały, że jego lotnictwo odpowiedziało tylko na ostrzał z terytorium Pakistanu (nie precyzując, czy pochodził on z kierunku zniszczonej placówki). Przedstawiciele sojuszu wyrazili żal z powodu śmierci pograniczników. Także rząd USA złożył kondolencje i zapowiedział pełne zbadanie incydentu. Jednak przedstawiciele Islamabadu w najostrzejszych słowach potępili nalot, nazywając go niczym niesprowokowanym rozlewem krwi i olbrzymim naruszeniem suwerenności. Według Pakistańczyków atak nastąpił zupełnie niespodziewanie, w środku nocy, gdy większość żołnierzy spała, nie prowadząc żadnych działań w pobliżu granicy.

Pełna oburzenia jest również pakistańska opinia publiczna. Wszystkie telewizje wielokrotnie pokazywały trumny zabitych wojskowych przykryte narodowymi flagami oraz ujęcia z uroczystości pogrzebowych. Przed konsulatem USA w Karaczi oraz na terytoriach plemiennych doszło do antyamerykańskich demonstracji (choć nie były one zbyt liczne). Powszechnie oczekuje się stanowczego przewartościowania stosunków dyplomatycznych ze Stanami Zjednoczonymi.

Pierwsze polityczne konsekwencje nastąpiły już następnego dnia. Islamabad zablokował swoje przejścia graniczne dla transportów NATO do Afganistanu. Odciął tym samym główny szlak zaopatrzenia koalicji. Od niedzieli dziesiątki ciężarówek stoją w długich kolejkach, nie mogąc przekroczyć granicy. Islamabad zażądał też likwidacji w ciągu dwóch tygodni amerykańskiej bazy samolotów bezzałogowych na swoim terytorium. Doprowadzi to do opuszczenia Pakistanu przez ostatnich amerykańskich żołnierzy. Ich obecność została okrojona już na początku roku, gdy wzajemne stosunki uległy gwałtownemu pogorszeniu z powodu operacji zabicia Osamy bin Ladena. Kryzys ze śmiercią pakistańskich żołnierzy może ostatecznie pogrążyć relacje sojusznicze Pakistanu z Ameryką, i tak poważnie osłabione w ostatnich miesiącach.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: