Byłeś tu z Emmą, tato?

Realizatorzy rozgrywają to z wdziękiem, nie oszczędzając na kasie. Londyn, Paryż, Edynburg powracają w filmie, zawsze w lipcu, raz świeci słońce, raz pada, inny klimat panuje też między bohaterami. Nie umiera sentyment, poczucie nienazwanego przeznaczenia. Kiedy to w końcu – jednocześnie! – spostrzegą, do akcji wkraczają różne rodzaje pecha.

Film nakręciła kobieta, więc winowajcą tego dryfowania wokół ścieżek predestynacji będzie głównie mężczyzna. Sturgess, męski i heroiczny Polak z „Niepokonanych”, tu odegra playboya, prymitywną gwiazdę telewizyjnych quizów, któremu dobre urodzenie, kasa i powodzenie u kobiet popsuło charakter. – Pociągają mnie wszystkie kobiety – wyznaje dziewczynie życia, zamiast się oświadczyć. A Emma, mimo że uboższa i zakochana, ma zbyt wiele szacunku do siebie i do swojego uczucia, by przystać na taki układ. – Kocham cię, ale cię już nie lubię – powie Dexowi, kiedy się znów spotkają. Dlatego Dex będzie marnował czas w coraz bardziej tandetnych widowiskach, aż go ta machina jako starca wypluje na śmietnik. A ona od zrezygnowanej kelnerki w meksykańskiej knajpie, znoszącej życiowe towarzystwo komika nieudacznika i narcyza, przebije się do roli pisarki tworzącej dziecięce bestsellery.

Los się odwraca, teraz to on jest pechowcem, Piękna żona, zdobycz z telewizyjnych czasów zwyczajnie zdradza Dextera z jego kolegą, też błaznem, ale biznesowym szczęściarzem. Dexter zmienia małej córeczce pieluchy i przemywa smoczki. Emma zaś bryluje z przystojniakami, koneserami jazzu i nowoczesnej sztuki.

Dobry jest w filmie drugi i trzeci plan. Znakomici rodzice Dexa (Clarkson i Stott), mądrzy i bezradni wobec głupoty, z jaką syn układa sobie życie. Ciekawe, prawdziwe, zabawne i smutne zarazem są te zastępcze związki Dexa i Emmy, gdzie nie ma podłości, nie ma draństw, ale nie ma też chemii. Zmarnowane życiorysy, stracone lata.

Oczywiście, tylko do pewnego stopnia. Kiedy charakteryzator przerzedzi im włosy i dorobi...
[pozostało do przeczytania 27% tekstu]
Dostęp do artykułów: