Prawda życia, prawda ekranu

Mogą się też pojawić kłopoty interpretacyjne, czy tytuł polskiego dramatu psychologicznego „Gorączka” (1980 r.) to opis stanu ducha ministra Radka Sikorskiego. Czy współczesny serial kryminalny z 2002 r., oczywiście rodzimej produkcji, „Sfora”, to o prorządowych mediach? Czy polski krótki metraż z 2007 r. „Urna dziadka” to aluzja do umundurowanego dziadka Donalda Tuska? A rodzinny thriller (są takie!) z 2005 r. – „Diabeł” – to o Bronisławie Komorowskim, czy może nie? A np. inny najnowszy polski krótki metraż z 2009 r. „Oaza” to o Sopocie, w którym od piątku do poniedziałku wczasuje szef rządu? Bo nowela filmowa produkcji polskiej z 2008 r. „Luksus” to prosty opis sfer władzy i twórcze rozwinięcie słynnych słów rzecznika Jaruzelskiego, a teraz zwolennika Palikota, Jerzego Urbana: „Rząd się zawsze wyżywi”.

A dajmy na to polsko-niemiecki serial z 1999 r. „Trzy szalone zera”, czy to czasem nie o kolejnym rozłamie w Prawie i Sprawiedliwości? Albo słynny czechosłowacki serial „Szpital na peryferiach” (1977 r.) to nie o karierze Ewy Kopacz? A polska komedia „Słodkie oczy” (1979 r.) – no właśnie, chodzi tu o Schetynę? Rostowskiego? No, bo raczej nie o Tuska.

A może po prostu, jak sugeruje tegoroczny dokument polski – „Każdy ma swoje kino”. Skoro tak, to do nowego rządu pasuje tytuł innego polskiego filmu krótkometrażowego z 2006 r. – „Warzywniak”: dużo zielonego szczypiorku, trochę czerwonej rzodkwi, rzepka, którą wszyscy ciągną, a wyciągnąć nie mogą. No i wreszcie „A to feler – westchnął seler”…
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: