Kontrolowane zarządzanie „oburzeniem”

Pomysł zorganizowania globalnego „dnia gniewu” był spektakularny. Stał się tematem mediów z całego świata, a głos w jego sprawie zabierali czołowi finansiści i politycy. Jeśli jednak chodzi o realną frekwencję, protesty były znacznie mniej udane, niż wynikałoby to z nadanego im rozgłosu. Najwięcej uczestników zgromadziły w kilku państwach europejskich, gdzie panuje najgłębsza recesja. W Portugalii demonstrowało kilkanaście tysięcy ludzi, we Włoszech 100–200 tys., w Hiszpanii pół miliona. Już jednak w bankrutującej Grecji, którą manifestacje wstrząsają od początku roku, tym razem na ulice wyszło tylko 5 tys. ludzi, a w przeżywającym falę strajków Izraelu – 1,5 tys. W liczniejszych
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: