Katarzyna Gójska-Hejke

Ulicami Warszawy przeszedł tzw. Marsz Godności. To jedna z kolejnych akcji, której celem jest wyrobienie automatycznego skojarzenia: równouprawnienie to zalegalizowana możliwość zabicia swojego dziecka. Uczestniczki tej demostracji obwieściły, że czują się zniewolone, wręcz torturowane, bo dzisiaj w świetle prawa można tylko zabić dziecko podejrzewane o chorobę. Organizatorki wydarzenia dorzuciły też kilka innych haseł. Wśród nich były i takie, z którymi trudno się nie zgodzić: wyższe i nieuchronne kary dla gwałcicieli czy postulat uskutecznienia ściągalności alimentów. Sęk w tym, iż to, co rozsądne, traktowane jest przez środowiska feministyczne jako element dekoracyjny – jest po to, by nie było tylko o aborcji, ale w gruncie rzeczy nie ma wielkiego znaczenia. Hipokryzja...
Tak zwany spór o Trybunał Konstytucyjny w rzeczy samej jest czymś znacznie poważniejszym. Sędziowie TK ze swoim prezesem na czele nie są grupą samotnych buntowników czy wręcz szaleńców. Ich wystąpienie, które ma charakter wyłącznie polityczny (argumenty prawne używane są jedynie jako dekoracja mająca zamaskować prawdziwy obraz sytuacji), wspiera cała elita środowiska sędziowskiego. W gruncie rzeczy po raz pierwszy – tak wyraźnie – widać zaangażowanie góry wymiaru sprawiedliwości w trwanie w Polsce określonego układu politycznego. Trudno dziś przewidzieć, w jakim kierunku podryfuje akcja, w której Trybunał został obsadzony w głównej roli, jednak nietrudno zauważyć, iż bez względu na zainteresowanie społeczne ma ona całkiem spory potencjał rozwoju. Bo przecież skoro tuzy sędziowskie już...
Nowym ambasadorem RP na Ukrainie został Jan Piekło. To dobrze, że w kręgach kierujących polską dyplomacją pojawiła się refleksja, by dokonać jakiejś zmiany po poprzednikach, którzy wespół ze swymi ambasadorskimi nominatami doprowadzili nasz kraj na pozycję państwa raczej o marginalnym znaczeniu. Takie chwile olśnienia zdarzają się nowej ekipie rządzącej niezbyt często. Warto przypomnieć, iż w MSZ nadal zatrudnionych jest niemal 70 absolwentów sowieckiej uczelni, której patronowało KGB i z niejasnych powodów polski podatnik ciągle jest zmuszany do utrzymywania tej zgrai. Jan Piekło nie ma sowieckiej przeszłości. Dał się poznać jako aktywny działacz na rzecz pogłębiania współpracy między Polską a Ukrainą, wspierający prozachodnie dążenia znacznej części ukraińskiego społeczeństwa. W tym...
Kierownictwo Sądu Okręgowego w Warszawie wystosowało list do ministra sprawiedliwości w sprawie publikacji „GPC” na temat jednego z sędziów oraz kontaktów z bezpieką jego ojca. Zarzucają dziennikowi, że spowodował śmierć seniora oraz dopuścił się szkalowania przedstawiciela Temidy. Śmierć człowieka zawsze jest wydarzeniem pełnym bólu i smutku. Jednak to, co uczyniły sędzie z Warszawy, to potężne nadużycie, być może wręcz wykorzystanie dramatycznego wydarzenia do uderzenia w tych, którzy w imieniu opinii publicznej starają się stać na straży uczciwości – deficytowego dobra – naszego wymiaru sprawiedliwości. Trudno nie odnieść wrażenia, iż po wyborach parlamentarnych korporacja sędziowska rozpoczęła otwartą wojnę z częścią społeczeństwa. Jej celem jest obrona status quo III...
Reforma sądownictwa może być jedną z najtrudniejszych. Dotykamy materii, która nie była ruszana od czasów Polski Ludowej. Funkcjonowanie polskich sądów obywatele oceniają niezwykle negatywnie. Zaręczam, że ta reforma będzie przeprowadzona tak, by obywatele poczuli, że wymiar sprawiedliwości jest po ich stronie – mówi „Gazecie Polskiej” premier Beata Szydło Jak interpretuje Pani sygnały, które płyną do nas z Komisji Europejskiej? Można odnieść wrażenie, że są one sprzeczne: raz przyjazne, raz wręcz wrogie. Czy to celowa gra ze strony KE? Czy też ścierają się w jej obrębie różne frakcje? Sytuacja jest złożona. Z pewnością KE podzieliła się, jeśli chodzi o stanowisko względem Polski. Część członków KE chce zakończyć ten temat. Chcą porozumienia. Należy zresztą przypomnieć, że KE działa...
Reforma sądownictwa może być jedną z najtrudniejszych. Dotykamy materii, która nie była ruszana od czasów Polski Ludowej. Funkcjonowanie polskich sądów obywatele oceniają niezwykle negatywnie. Zaręczam, że ta reforma będzie przeprowadzona tak, by obywatele poczuli, że wymiar sprawiedliwości jest po ich stronie – mówi „Gazecie Polskiej” premier Beata Szydło Jak interpretuje Pani sygnały, które płyną do nas z Komisji Europejskiej? Można odnieść wrażenie, że są one sprzeczne: raz przyjazne, raz wręcz wrogie. Czy to celowa gra ze strony KE? Czy też ścierają się w jej obrębie różne frakcje? Sytuacja jest złożona. Z pewnością KE podzieliła się, jeśli chodzi o stanowisko względem Polski. Część członków KE chce zakończyć ten temat. Chcą porozumienia. Należy zresztą przypomnieć, że KE działa...
Działania podejmowane przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a także cała akcja poparcia dla nich przeprowadzona przez różne gremia tzw. wymiaru sprawiedliwości, od Sądu Najwyższego począwszy, na Krajowej Radzie Sądowniczej skończywszy, wskazują jednoznacznie, iż to właśnie te instytucje są dziś najmocniejszym szańcem postkomunizmu w Polsce. I nie ma się czemu dziwić – z PRL-u w III RP przeszły w nienaruszonym stanie. Tu i ówdzie dokonano kilku kosmetycznych przesunięć, ale rdzeń postkomunistyczny (w latach 90. wprost komunistyczny) został osadzony w nowej rzeczywistości jako jeden z gwarantów okrągłostołowego porządku. I trzeba przyznać – okazał się skuteczny. Zachęcam do refleksji: ile spraw naprawdę kluczowych dla budowy nowych relacji w Polsce zostało sprawiedliwie ocenionych w...
Elity europejskie nie są w stanie pogodzić się z demokratycznym wyborem Polaków. Nie odpowiada im ten wybór, bo nie jest zgodny z ich interesami. To oczywiste. My z kolei zostaliśmy upoważnieni przez wyborców do obrony interesów Polski. Nie do podlizywania się komukolwiek, załatwiania czyichś interesów, tylko do stania na straży interesów naszego kraju. Z tej drogi nie cofniemy się ani o krok – z Jarosławem Kaczyńskim rozmawiają Katarzyna Gójska-Hejke i Tomasz Sakiewicz Czy inwigilacja prowadzona w czasie rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz to największe tego typu działanie po 1989 roku? Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, iż po 1989 roku w Polsce niemal nieustannie prowadzone były działania przeciwko szeroko rozumianym środowiskom niepodległościowym. To nie jest tak, że przed laty...
Elity europejskie nie są w stanie pogodzić się z demokratycznym wyborem Polaków. Nie odpowiada im ten wybór, bo nie jest zgodny z ich interesami. To oczywiste. My z kolei zostaliśmy upoważnieni przez wyborców do obrony interesów Polski. Nie do podlizywania się komukolwiek, załatwiania czyichś interesów, tylko do stania na straży interesów naszego kraju. Z tej drogi nie cofniemy się ani o krok – z Jarosławem Kaczyńskim rozmawiają Katarzyna Gójska-Hejke i Tomasz Sakiewicz Czy inwigilacja prowadzona w czasie rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz to największe tego typu działanie po 1989 roku? Chciałbym zwrócić uwagę na fakt, iż po 1989 roku w Polsce niemal nieustannie prowadzone były działania przeciwko szeroko rozumianym środowiskom niepodległościowym. To nie jest tak, że przed laty...
Informacje, które zostały podane do publicznej wiadomości w sprawie inwigilowania obywateli, porażają. Wiemy już o ponad setce dziennikarzy i tysiącach uczestników antyrządowych protestów inwigilowanych przez przeróżne służby, dziesiątkach tysięcy uznanych przez władzę za zagrożenie uczestników różnych demonstracji, wobec których stosowano prowokacje. Państwo ośmiu lat koalicji PO–PSL to zwyczajny gang terroryzujący swoich obywateli. Biorąc pod uwagę liczbę osób, które padły ofiarą tych bandyckich działań, można śmiało powiedzieć, iż służby nadzorowane przez Tuska i Kopacz koncentrowały się przede wszystkim na walce z Polakami, którzy z jakichś względów i w jakimś aspekcie przestali się władzy podobać. Czym ABW czy SKW różniło się od komunistycznej bezpieki? Mieli inne procedury?...
Żakowski w gronie innych publicystów (w tym naczelnego pewnego tygodnika, który w czasie kampanii prezydenckiej doszukiwał się żydowskich przodków w rodzinie jednego z kandydatów) obwieścił, że opozycja, czyli ruch KOD, ma wzorować się na Hamasie. Polityczne twarze Komitetu nazwały wskazanie publicysty „Polityki” i „GW” „niefortunną wypowiedzią, o której nie ma co mówić”. Przyznam, iż nie wiem, co zasługuje na większe potępienie. Skandaliczna wypowiedź wpływowego publicysty czy akceptacja (bo jak inaczej określić pobłażliwość ze strony PO czy Nowoczesnej?) tejże. Hamas jest organizacją mordującą ludzi i wzywającą innych do mordowania. Ale jest jednocześnie ruchem skrajnie antysemickim, nie tylko antyizraelskim. Żakowski, tłumacząc się później ze swej złotej myśli, bredził o...
Trudno było powstrzymać łzy wzruszenia podczas pogrzebu legendarnego dowódcy V Wileńskiej Brygady AK. 24 kwietnia w Warszawie wokół trumny ze szczątkami niezłomnego Zygmunta Szendzielarza biło serce Polski. Widać, jak bardzo jesteśmy spragnieni autentycznych bohaterów. Jak bardzo naród jest spragniony autentycznej Rzeczypospolitej. Podczas pożegnania walecznego „Łupaszki” kilkadziesiąt tysięcy osób w Warszawie i zapewne kolejne bardzo liczne tysiące w całym kraju ładowały akumulatory poczucia wspólnoty. Po latach ustawkowego celebrowania ważnych wydarzeń państwowych. Po żałosnych cyrkach, wśród których prym skretynienia wiedzie pożeranie czekoladowego ptaszyska, doczekaliśmy się szczerego, prawdziwego doświadczenia dumy i spełnienia. Państwo polskie, wspomagane setkami wolontariuszy,...
Jeden z najwspanialszych Niezłomnych będzie miał w końcu godne miejsce spoczynku. Komuniści zrobili naprawdę wiele, by wymazać Zygmunta Szendzielarza ze świadomości Polaków. Wcześniej współcześni mieli widzieć w nim nikczemnika czy wręcz bandytę. Wydobycie z dołów śmierci i rozpoznanie szczątków naszych bohaterów, którzy odmówili uznania władzy moskiewskiego najeźdźcy w Polsce, jest naszym podstawowym moralnym obowiązkiem. A fakt, iż zaczynamy wywiązywać się z niego po ćwierćwieczu tzw. wolnej Polski, aż nadto mówi nam o ograniczeniach tej wolności. Żołnierze Antykomunistycznego Podziemia winni być wzorem dla polskiej armii. Dzięki ministrowi obrony narodowej staje się to faktem. Przyszłoroczny 1 marca powinien być powszechnie i z pompą celebrowany przez wszystkie instytucje państwa....
Prezydent Andrzej Duda w wystąpieniu podczas uroczystości w dniu 6. rocznicy tragedii smoleńskiej mówił o potrzebie przebaczenia. Ten fragment jego wypowiedzi podchwyciło wielu komentatorów i przeciwstawiło go późniejszemu wystąpieniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Warto jednak pamiętać, iż prezydent nie mniej uwagi poświęcił prawdzie. I to ona, w jego ocenie, powinna być kluczem do dobrej przyszłości, w której przebaczenie i sprawiedliwość staną się faktem. Dzisiaj przebaczenie jest jednak niemożliwe. Bo i komu mieliby przebaczać choćby ci, którzy co miesiąc od sześciu lat przemierzają Krakowskie Przedmieście, domagając się prawdy i szacunku dla ofiar? Politykom Platformy? Donaldowi Tuskowi? Komorowskiemu? Ludziom, którzy są określani mianem dziennikarzy, choć ich specjalnością...
"Gazeta Polska" piórem Doroty Kani ujawniła karierę zawodową ojca Ryszarda Schnepfa, obecnego ambasadora RP w Waszyngtonie. Opisaliśmy prawdziwą historię człowieka, który kawał życia poświęcił na terroryzowanie, wspieranie mordowania ludzi i uniemożliwienie odzyskania przez Polskę niepodległości. Kaci z Moskwy docenili wysiłki szanownego tatusia i w nagrodę wysłali go do Ameryki, by również zza oceanu przykładał rękę do zniewolenia milionów ludzi uwięzionych przez komunistów w tzw. bloku wschodnim. Ryszard Schnepf wraz z towarzystwem z pewnego lokalu przy ulicy Czerskiej w Warszawie zasapał z oburzenia. Napisał o klimacie z 1968 r. Zasugerował, iż publikacja „GP” ma charakter antysemicki. To wyjątkowa bezczelność. Jest prawdą, iż we wskazanym przez Schnepfa czasie dochodziło w...
Zbliża się kolejna rocznica tragedii z 10 kwietnia 2010 r., ośrodki umacniające przekaz kłamstwa smoleńskiego pracują na zdwojonych obrotach. Szaleńcy, a nawet jeden celebryta w podkomisji powołanej przez Antoniego Macierewicza, prokurator-zdrajca w zespole prokuratorskim, a poza tym Polacy nie chcą pomnika na Krakowskim Przedmieściu. To w telegraficznym skrócie treść serwowanych opinii publicznej komunikatów płynących z głównych centrów dystrybucji fałszerstw na temat Smoleńska i jego ofiar. Trudno, tak po ludzku, dziwić się nerwowości tych, którzy przez ostatnie lata nie ustawali w propagowaniu narracji Tatiany Anodiny. Ich zderzenie z prawdą jest już tylko kwestią czasu. Bez względu na to, ile razy jeszcze wpuszczą do obiegu publicznego manipulację czy ordynarne kłamstwo dotyczące...
Ochrona przyrody, a może raczej: rozprawianie o ochronie przyrody – to dla bardzo wielu ekologów doskonały biznes. Na łamach „Gazety Polskiej” opisywaliśmy już takie przypadki. Rekordziści za fikcyjne badania, analizy czy opinie potrafili inkasować kilkaset tysięcy złotych rocznie. Puszcza Białowieska od lat jest ulubionym żerowiskiem takich hochsztaplerów. Znana na całym świecie, uznana za europejskie dziedzictwo przyciąga ekologów-naciągaczy jak magnes. Od lat przyglądam się temu, co dzieje się wokół tego – w mojej opinii – najpiękniejszego polskiego lasu. Okoliczni mieszkańcy, a wraz z nimi leśnicy są terroryzowani przez organizacje żyjące z ekologii. Puszcza przez wieki była miejscem współistnienia człowieka z naturą. Jej bogactwo, różnorodność są w dużej mierze zasługą człowieka....
Okoliczności wypadku limuzyny prezydenta Andrzeja Dudy powinny zostać niezwykle wnikliwie przeanalizowane. To oczywiste. Jednak być może niebezpieczny incydent z udziałem głowy państwa powinien być impulsem do dokonania głębokich zmian w formacji chroniącej najważniejsze osoby w państwie. Dzisiejszy dowódca Biura jest profesjonalistą z dużym doświadczeniem. Jednak nie należy zapominać, iż znakomita większość podległych mu funkcjonariuszy to ludzie w jakiejś mierze zniszczeni dramatem smoleńskim. Nie wierzę, że obniżanie poziomu ochrony, a później w końcu odstąpienie od czuwania nad bezpieczeństwem prezydenta Lecha Kaczyńskiego było działaniem niewidocznym dla sporej grupy funkcjonariuszy. Sęk w tym, iż nikt z nich nie zaprotestował przeciw...
Polacy są wyjątkowo pracowitym i przedsiębiorczym narodem. Gdybyśmy rozliczyli PRL, nie pozwolili ludziom z komunistyczną przeszłością przejmować za bezcen majątku narodowego, gdybyśmy rozbijali układy rodem ze służb specjalnych z poprzedniego systemu i dbali o uczciwy rozwój Polski, bylibyśmy państwem znacznie zamożniejszym. Mamy naprawdę ogromny potencjał, ale obciążenia z przeszłości są kulą u nogi – mówi „Gazecie Polskiej” premier Beata Szydło - z premier Beatą Szydło rozmawia Katarzyna Gójska-Hejke Na biurku Pani Premier leżą już dokumenty pokazujące stan państwa po ośmiu latach rządów PO–PSL. Są tam informacje, które Panią szczególnie poruszyły? Nie chcę wchodzić w szczegóły. Audyt już niebawem zostanie przedstawiony opinii publicznej. Każdy będzie mógł sam wyrobić sobie...
Najnowsze „odkrycie” dokonane przez IPN w domu Kiszczaków, a przynajmniej jego upubliczniony fragment, czyli teczka TW „Bolka”, pokazuje niezbicie, iż na początku transformacji odkłamanie najnowszej historii Polski było w pełni możliwe. Proces ten rozpoczął pierwszy niepostkomunistyczny rząd premiera Jana Olszewskiego. A upublicznione w tych dniach dokumenty współpracy Wałęsy z bezpieką są jednoznacznym dowodem na to, iż misję tę wykonał rzetelnie i uczciwie. Gdyby wówczas nie doszło do zamachu przygotowanego przez ludzi będących gwarantami trwania postkomunizmu, Polska nie miałaby dziś problemu teczek, szaf, szantaży i bezpieki umocowanej w każdej kluczowej dziedzinie życia społecznego. Na filmie zapisującym epizody pertraktacji z komunistami w Magdalence, które po latach ukrywania...
Nie wiemy, czy sędzia Wojciech Łączewski rzeczywiście chciał się włączyć w działania przeciwko demokratycznie wybranej władzy. Należy mieć nadzieję, iż instytucje państwa nie będą zajmować się jego sprawą równie opieszale, jak kiedyś aferą prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku, który był gotów manipulować pracą swoich podwładnych, byle tylko pilnować interesu ówczesnej partii władzy. Trudno bowiem nie odnieść wrażenia, że ewentualna sprawa Łączewskiego może być kroplą, która przepełni obywatelską czarę goryczy wobec postawy środowiska sędziowskiego po 1989 r. Czy można dziwić się ponad połowie Polaków, która nie ufa w sprawiedliwe wyroki sądów? Tak, to nie przesada – z badań społecznych wynika, iż większość z nas nie spodziewa się po przedstawicielach Temidy uczciwości i rzetelności. Ale...
Zgodnie z zapowiedziami ministra Antoniego Macierewicza już niebawem rozpocznie się badanie przyczyn tragedii z 10 kwietnia 2010 r. Po raz pierwszy powstała instytucja państwa polskiego zainteresowana poznaniem prawdy. Nieoceniony zespół parlamentarny nie miał tak silnego umocowania, a przede wszystkim z przyczyn oczywistych był pozbawiony dostępu do mnóstwa dowodów. Komisja kierowana przez inż. Wacława Berczyńskiego jeszcze nie zdążyła na dobre rozpocząć swojej misji, a już stała się obiektem niewybrednych ataków mediów, po uszy zanurzonych w kłamstwie smoleńskim. Gdyby sprawa nie dotyczyła śmierci niemal stu osób i żywotnego interesu Rzeczypospolitej, mogłaby być tematem niejednego dowcipu. Mamy oto niezwykłą sytuację: media, które każdego dnia krzyczą o wolności słowa i swobodzie...
Propagandysta nie będzie dziennikarzem, tak jak pedofil nie będzie opiekunem dzieci Jedna z pracownic pewnej stacji telewizyjnej na tzw. balu dziennikarzy powiedziała, że to nieprawda, iż polscy dziennikarze są do kitu. W pełni zgadzam się z tą oceną. Są do... zupełnie czegość innego. Ale określenie „dziennikarze” jest kompletnie mylące. Dziennikarz samodzielnie, kierując się własnym sumieniem, poszukuje prawdy. Obserwując efekty aktywności pracowników instytucji medialnych, można odnieść wrażenie, że gdyby ktoś nagle pozwolił im być dziennikarzami, to nie wiedzieliby, co robić. Najpoważniejszym egzaminem dla polskiego dziennikarstwa po 1989 r. był 10 kwietnia 2010 r. Wtedy nawet ci, którzy wcześniej mieli wiele na sumieniu, mogli zmyć z siebie winy postkomunistycznej propagandy....
Była wicepremier rządu Donalda Tuska poparła agresywne działania Komisji Europejskiej wobec Polski. Mogła postąpić inaczej, wziąć pod uwagę interes swojej ojczyzny, która nie tylko wyniosła ją do dzisiejszych godności, ale i umożliwiła powiększenie stanu posiadania. Pani Bieńkowska uznała najpewniej, że nie warto kierować się sentymentami – interes Polski, dobro ojczyzny, obrona jej imienia – w końcu nimi już majątku nie powiększy i nie ustawi się dzięki nim na kolejnej intratnej unijnej posadzie. Ale przy okazji współudziału w szkalowaniu Polski była wicepremier i ulubienica Tuska dokonała niewyobrażalnego odkrycia. Zarejestrowała istnienie zjawska o nazwie „odpowiedzialność polityczna” i podzieliła się tym z opinią publiczną. Po antypolskiej decyzji Komisji Europejskiej Elżbieta...
Trybunał Konstytucyjny nie zajmie się uchwałami sejmu o wyborze nowych sędziów tej instytucji. To jasny sygnał, że tzw. stary skład sądu konstytucyjnego nie jest jednomyślny i prezes Rzepliński wobec potencjalnych głosów odrębnych musiał ochłonąć. Mam nadzieję, że uda mu się dokonać głębszej refleksji i wyjdzie z roli najbardziej zatwardziałego obrońcy postkomunistycznego porządku, który jeszcze kilka lat temu celnie punktował. Bardzo wielu komentatorów biadoli nad upadkiem autorytetu Trybunału. Wydaje się jednak, że zamieszanie wokół TK może mieć pozytywne konsekwencje. Pierwszą jest zauważalny dla dość szerokiego grona Polaków upadek mitu niezawisłości sądu konstytucyjnego. Okazało się bowiem, iż jest on wyłącznie „zawisły”, i to na wpływach korzeniami sięgających PRL-u. W tym...
Podobno trwa zamach na wolność słowa. Ogłosili go ci, którzy przez ostatnie lata zamienili polskie media publiczne w propagandową tubę, a w czasie kampanii wyborczych – w przybudówki sztabów partii tworzących postkomunistyczny system III RP. Dziwnym trafem o końcu wolności słowa, demokracji i praworządności mówią zgodnym chórem najbardziej usłużni wobec władzy dziennikarze i politycy, którzy byli beneficjentami tej usłużności. I jeszcze jedna zbieżność: osoby z listy postponowanych teraz – wedle ich oceny – żurnalistów to autorzy najczęściej występujący przeciwko interesowi naszego kraju. Sposób podchwytywania przez nich rosyjskiej propagandy w sprawie dramatu z 10 kwietnia 2010 r. jest najlepszym i jednocześnie najbardziej drastycznym przykładem tego zjawiska. Jarosław Kaczyński w...
Dramat – wali się Polska zaprojektowana przez Jaruzelskiego, Kiszczaka i ich zwierzchników z Kremla. Jednym słowem: mamy koniec demokracji – okrągłostołowej, oczywiście. I wszyscy jej beneficjenci, nawet ci, którzy jeszcze w czasach tzw. demokracji ludowej czuli się jak ryby w wodzie, dwoją się i troją, by jedynie słuszny system się ostał. Nie powiem, że rozumiem, raczej, iż nie jestem zaskoczona. Sieci układów, po części z resortowym rodowodem, dawały bezpieczeństwo posłusznym, członkom współczesnej PZPR. Dla nich Polska bez patronów, z uczciwą konkurencją, walcząca z korupcją, oczyszczająca się z postkomunistycznych i promoskiewskich złogów – może być doprawdy przerażającą perspektywą. Jest jednak granica tolerancji dla szalejącej postkomuny – to bezpieczeństwo Polski. Wyznawcy...
W życiu nie zgodzę się na to, by przeciwko protestującym wyprowadzić policję. A przecież poprzednia ekipa, ta, która teraz przebrała się w kostium obrońców wolności, nasyłała na protestujących oddziały z armatkami wodnymi i gazem. Strzelała z broni gładkolufowej. Warto pamiętać te fakty, bo one pokazują wiarygodność dzisiejszych organizatorów protestów - Z Beatą Szydło, Prezes Rady Ministrów, rozmawia Katarzyna Gójska-Hejke „Premier sterowana z tylnego siedzenia” – takie komentarze są codziennością w większości mediów w Polsce. Czuje się Pani ubezwłasnowolniona? Przyznam, iż te opinie nie robią na mnie specjalnego wrażenia, poza tym, że budzą uśmiech. Nasi oponenci polityczni nie potrafią pogodzić się z sukcesem wyborczym mojego ugrupowania. Tu upatruję źródła tych komentarzy. W...
Informacje, które w tym numerze ujawnia Dorota Kania, mówią więcej o prawdziwych relacjach na linii Warszawa–Moskwa niż niejedna analiza. Okazuje się bowiem, że ani katastrofa smoleńska, ani napaść Rosji na Ukrainę, ani sankcje nałożone na ludzi Kremla nie zachwiały braterską współpracą kierowanej przez zauszników Bronisława Komorowskiego SKW i putinowskiego FSB. Gdy Rosjanie mordowali ludzi na wschodzie Ukrainy – pamiętajmy, iż wśród ofiar byli również nasi rodacy – funkcjonariusze Służby Kontrwywiadu Wojskowego doskonalili fach od „kolegów” z Federalnej Służby Bezpieczeństwa. A słowa potępienia wobec polityki Kremla w ustach polityków PO z ówczesnym prezydentem na czele były wyłącznie teatrem. Bo przecież rzeczywista współpraca – ta dająca FSB profity w postaci możliwości...
Garstka tych, którzy to do tej pory czerpali profity z ograniczonej demokracji, nagle wcieliła się w role „oswobodzicieli” ciemiężonej przez prezydenta oraz rząd Prawa i Sprawiedliwości Polski. Przez całe lata wspierali słowem, czynem, radą system, który gwarantował nietykalność komunistycznym zbrodniarzom, pozwalał bezkarnie ograniczać prawa obywateli opozycyjnych wobec władzy, kneblować niezależne media i zwyczajnie łupić Polaków różnej maści peerelowskim kacykom, tajnym współpracownikom bezpieki czy samej bezpiece. Aż tu nagle doszło do niewyobrażalnej niegodziwości – bezczelny naród odrzucił ich hegemonię. I mamy zamach na demokrację! Bo nie wyszedł szwindel z załatwieniem pięciu swoim stanowisk w Trybunale Konstytucyjnym. Oczywiście gdyby chodziło o te kilka fuch, to zamach byłby...
Ujawnione przez Dorotę Kanię informacje dotyczące inwigilowania środowisk opozycyjnych to zapewne jedynie wierzchołek góry lodowej. I choć sam fakt podejmowania takich działań nie jest dla wnikliwych obserwatorów życia publicznego szczególnym zaskoczeniem, to skala pewnie poraża. A ja idę o zakład, iż prawda jest znacznie bardziej porażająca. W demokratycznym państwie wykorzystywanie służb specjalnych do walki politycznej jest nie tylko łamaniem prawa, ale także demolowaniem tych instytucji. Tylko rzetelne, uczciwe i bezkompromisowe wyjaśnienie II inwigilacji pozwoli wydobyć służby specjalne z głębokiego kryzysu po latach rządów Donalda Tuska oraz jego przybocznego do zadań szczególnie wątpliwych Pawła Grasia. Ta sprawa naprawdę potrzebuje jawności. Opinia publiczna ma prawo...
Postkomunistyczne media lamentują nad szykanami, z jakimi musiał się zmierzyć heroiczny dyrektor teatru we Wrocławiu. Cud, że człowiek w ogóle przetrwał! Poruszeni losem jego i oczywiście innych artystów, dziennikarze rzucili się z pomocą, bo przecież PiS ledwie doszedł do władzy, a już krępuje swobodę twórczą, bezcześci świętą wolność artystyczną. Jak to dobrze, że są jeszcze ludzie gotowi wstawić się za sztuką. Od lat bohatersko bronią twórców filmu „Smoleńsk” przed atakami poszczególnych ministrów kultury, polityków partii ówcześnie rządzącej oraz przed nagonką zorganizowaną przez  innych artystów, co to niepomni swojej misji, poparli cenzurowanie ogłoszone przez ludzi władzy, w której wyborcze komitety poparcia byli zaangażowani. Myślę sobie: dzisiaj owi dziennikarze mają...
Przed esbekami uciekał bez brody, za to w damskiej sukience. Zna język Inków Keczua. Palił fajkę, wykorzystując lukę w prawie harcerskim, które zabrania palenia papierosów. Dziś jako nowy minister obrony budzi przerażenie na salonach. Antoni Macierewicz, jakiego znacie z medialnej propagandy, nie istnieje. Kim naprawdę jest jedna z najciekawszych postaci polskiej polityki? O sobie, przyjaciołach i wrogach opowiedział nam w swoim „Alfabecie” Adam Michnik – zawsze w cieniu Jacka Kuronia. Pamiętam takie zdarzenie z lipca 1976 roku. Byliśmy w jakimś mieszkaniu na Stegnach, mówiłem o konieczności organizowania pomocy dla robotników. Kuroń strasznie się do tego zapalił. Michnik stał z boku i wreszcie powiedział: „To niech sobie Jacek i Antek zakładają te kółka samokształceniowe czy komitety...
Przed esbekami uciekał bez brody, za to w damskiej sukience. Zna język Inków Keczua. Palił fajkę, wykorzystując lukę w prawie harcerskim, które zabrania palenia papierosów. Dziś jako nowy minister obrony budzi przerażenie na salonach. Antoni Macierewicz, jakiego znacie z medialnej propagandy, nie istnieje. Kim naprawdę jest jedna z najciekawszych postaci polskiej polityki? O sobie, przyjaciołach i wrogach opowiedział nam w swoim „Alfabecie” Adam Michnik – zawsze w cieniu Jacka Kuronia. Pamiętam takie zdarzenie z lipca 1976 roku. Byliśmy w jakimś mieszkaniu na Stegnach, mówiłem o konieczności organizowania pomocy dla robotników. Kuroń strasznie się do tego zapalił. Michnik stał z boku i wreszcie powiedział: „To niech sobie Jacek i Antek zakładają te kółka samokształceniowe czy komitety...
Ten numer „Gazety Polskiej” oddajemy do druku jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem składu nowego rządu. Gdy Państwo sięgną po nasz tygodnik, wszystko będzie najpewniej zupełnie jasne. Wielce prawdopodobne jest i to, że gabinet Prawa i Sprawiedliwości zostanie zaprzysiężony jeszcze przed kolejnym wydaniem „GP”. Trzymam jednak kciuki za to, by przynajmniej niektóre przecieki medialne okazały się prawdą, szczególnie mocno trzymam je za kandydata na szefa MON. Wiem, że znakomitej większości naszych Czytelników nie trzeba przypominać zasług Antoniego Macierewicza. Antykomunista z krwi i kości, człowiek do zadań specjalnych, przy tym bardzo skuteczny. Warto jednak podkreślić okoliczności, w jakich wykonywał najtrudniejsze i jednocześnie kluczowe dla niepodległości Polski zadania. Od lat...
Czekam na dzień, w którym nasze państwo rozpocznie uczciwe i profesjonalne badanie przyczyn dramatu z 10 kwietnia 2010 r. Kierowany przez Antoniego Macierewicza zespół parlamentarny wykonał tytaniczną i heroiczną pracę. Wznowienie prac Komisji Badania Wypadków Lotniczych pozwoli pokazać opinii publicznej staranność badań przeprowadzonych przez ekspertów zespołu. Autorzy raportu Millera przez lata bali się spotkania z naukowcami skupionymi wokół Antoniego Macierewicza. Zamiast argumentów merytorycznych używali inwektyw, ochoczo podchwytywanych przez usłużnych dziennikarzy. Gdy nie udawało się uniknąć konfrontacji, ratowali się ucieczką – przypominam spotkanie Glenna Jørgensena z Maciejem Laskiem podczas konferencji w Augsburgu. Główny badacz Tuska i Kopacz najzwyczajniej w świecie zwiał...
Tradycyjnie propagandowe media zaserwowały Polakom porcję zagranicznych komentarzy do wyniku wyborów. Najbardziej eksponowane były opinie niemieckich żurnalistów grzmiących o „triumfie nacjonalistów”, którzy już gotują się do wszczynania międzynarodowych awantur. Cel tych przenikliwych wypowiedzi jest prosty jak konstrukcja cepa (zdaje się, iż owo finezyjne narzędzie rolnicze stale inspiruje niemieckich autorów, przynajmniej gdy piszą o Polsce) – przestraszyć, zawstydzić, zdyscyplinować. Mam jednak nadzieję, że czas skuteczności takich zagramanicznych połajanek przechodzi do historii i słowa prymitywnych mądrali Polacy będą przeżywać równie emocjonalnie jak wspomnienie śniegu sprzed pięciu lat. Bo i któż to nas poucza? Kto nam objaśnia, jak działa demokracja? Czy aby nie wnuki,...
W obozie propagandy popłoch na całego. Po szaleństwach ostatnich dni nie podejmuję się przewidywać, jakich jeszcze ataków mogą dokonać dziennikarze mediów postkomunistycznych. Zdaje się, iż każdy stan jest prawdopodobny. Można jednak zadać pytanie: skąd ta niewyobrażalna histeria? Bo przecież nie bierze się ona z obawy, że wybory wygra partia, której się nie lubi. Źródłem szału jest prawdziwy lęk o własny los. Dające samodzielność zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości może (oby tak było) okazać się prawdziwym początkiem końca postkomunizmu w naszym kraju. A wtedy nie polityczne lizusostwo, pseudodziennikarskie ustawki czy wręcz resortowe pochodzenie będą decydowały o tym, kto zrobi karierę, a kto będzie banowany. W dzisiejszym świecie układów polityczno-biznesowo-peerelowskich nie trzeba...
Przyjęcie narzucanej sobie narracji w czasie kampanii wyborczej to grzech śmiertelny. Celem powinno być wykreowanie własnego przekazu i zdominowanie nim opowieści zapodawanej wyborcom przez politycznego rywala. Zdawać by się mogło, że to kampanijne ABC powinno być oczywiste dla sztabowców Prawa i Sprawiedliwości. Tymczasem nie jest, co dobitnie pokazała konferencja prasowa z Jarosławem Gowinem jako kandydatem na szefa MON. Wszyscy jej uczestnicy sprawiali wrażenie zaskoczonych sytuacją, jakby ktoś wypchnął ich zza kotary na środek sceny. Warto odtworzyć zdarzenia poprzedzające tę prezentację. Zaczęło się od kuriozalnego ataku prorządowych mediów na Antoniego Macierewicza. Ta ewidentna ustawka wywołała lawinę komentarzy podnieconych polityków Platformy z Ewą Kopacz obsadzoną w roli...
Premier Ewa Kopacz zamknęła kram pod szyldem „komisja Macieja Laska”. To jasny sygnał, że w Kancelarii Premiera na dobre rozpoczął się proces ewakuacji swoich. Laska et consortes trzeba było wycofać, by oszczędzić dyskomfortu pośpiesznego rozwiązywania tego skompromitowanego gremium. Można przypuszczać, że teraz oficjalna grupa propagandowa od Smoleńska zakończy swą misję na przyzwoitych odprawach i z poczuciem skrupulatnego wyczyszczenia archiwów. Czyszczenie szaf, szuflad i regałów trwa zapewne w bardzo wielu instytucjach. Efekty tego procederu nigdy nie będą doskonałe, ale mogą w znacznej mierze utrudnić ustalenie wszystkich okoliczności nie tyle katastrofy smoleńskiej, ile działań podejmowanych przed nią i po niej. A ustalenie tych okoliczności ma i będzie miało kluczowe znaczenie...
Wieść gminna niesie, że pani minister Teresa Piotrowska kompletnie nie rozumie wagi decyzji, jaką w imieniu Rzeczypospolitej podjęła ponad tydzień temu w Brukseli. Podobno w jej mniemaniu narada szefów MSW krajów Unii w sprawie tzw. uchodźców była jak spotkanie przedstawicieli organizacji charytatywnych, biedzącym się nad pomocą potrzebującym. Odpowiadająca za bezpieczeństwo państwa minister mówiła współpracownikom, że nie ma co histeryzować, bo „przybyszami” zajmie się Kościół. Pewnie większość czytelników i tak nie spodziewała się po szefowej resortu spraw wewnętrznych bardziej przenikliwej analizy sytuacji, mnie jednak zaskakują nie tylko ograniczenia, ale i bezceremonialna bezczelność pani minister. Nie wierzę, iż była katechetka nie zauważyła, że robi karierę polityczną w partii...
Przyznam, iż nie mogę słuchać apeli tzw. celebrytów o przyjmowanie uchodźców. Zawodzeń nad niewdzięcznością i hipokryzją Polaków, bo „przecież sami kiedyś uciekaliśmy i wtedy nas przyjmowano” oraz jeszcze głupszych płaczów nad „niszczeniem idei Solidarności”. Nie przekonuje mnie również argument, że kilkanaście tysięcy ludzi to grupa niezauważalna w 38-milionowym społeczeństwie. Zjawisko, które dzisiaj tak dramatycznie ujawniło się choćby na Węgrzech i w Grecji, będzie trwać. A fala imigrantów czy uciekinierów nie jest na pewno ostatnią. Ich końca nie widać, każdy, kto mówi inaczej, po prostu mija się z prawdą. Zatem nie chodzi o żadne kilkanaście tysięcy osób mających trafić do Polski, lecz o kolejne dziesiątki tysięcy, które być może także będziemy musieli przyjąć. Nie jest też...
Po pięciu i pół roku od katastrofy smoleńskiej prokuratura odnalazła szczątki 20 ofiar. Gdzie? Czyje? Dlaczego przez tyle lat nie oddano ich rodzinom? Dlaczego w ogóle ich o nich nie powiadomiono? Pytań do wojskowych prokuratorów jest znacznie więcej. Zdaje się jednak, iż nie ma co liczyć na rzeczowe i uczciwe odpowiedzi. Dysponujemy potwierdzonymi informacjami świadczącymi o tym, że fragmenty ciał ofiar dramatu z 10 kwietnia 2010 r. były „gubione” także w Polsce. Kilka tygodni temu szczęśliwie zostały „odnalezione”, o czym prokuratorzy powiadomili członków rodzin. Chyba nikt, kto uważnie śledzi wiadomości dotyczące śledztwa smoleńskiego, nie ma wątpliwości, że stałym elementem tego postępowania – tak w polskiej, jak i w rosyjskiej jego mutacji, na wszystkich poziomach wyjaśniania – jest...
Marek Bućko, redaktor naczelny rzetelnego (to podkreślam) portalu kresy24.pl, udzielił wywiadu, w którym jako „były dyplomata pracujący na Wschodzie” (wiele lat temu pan Bućko był konsulem na Białorusi) fachowym okiem ocenił stan ukraińskiego społeczeństwa. I zauważył wzrost antypolskich nastrojów. A nawet więcej – przestrzegł, że Polacy na Ukrainie nie mogą czuć się bezpieczni. Dlaczego? Ano dlatego, iż ukraińscy kibice pobili dwóch funkcjonariuszy BOR i jednego polskiego konsula, biorąc ich za kibiców Legii, którzy z kolei kilka godzin wcześniej złoili skórę Ukraińcom. Zwykła chuligańska rozróba stała się pretekstem dla „byłego dyplomaty pracującego na Wschodzie” do wyciągania tak daleko idących wniosków. Można by zapytać, gdzie był pan Bućko, gdy dwa lata temu kibice z Polski...
Kilka refleksji po wywiadzie z Pawłem Kukizem. Informacje o jego wulgarnym zachowaniu po wyjściu ze studia telewizji Republika i wypowiedziach na temat Olejnik mogą bowiem „przykryć” najważniejsze elementy tej rozmowy. Po pierwsze, wszyscy mogli na własne uszy usłyszeć, iż główny dekonstruktor „systemu” (a chyba nim się Kukiz obwołał kilka miesięcy temu) korzysta z wiedzy byłych funkcjonariuszy komunistycznej bezpieki. A to chyba oznacza, iż ma do nich zaufanie, ceni ich podpowiedzi. Jest zatem tak: Paweł Kukiz buduje nową polską rzeczywistość przy wsparciu największej zarazy niepodległej RP, z którą – jak można było usłyszeć – funkcjonuje w symbiozie. Po drugie, okazało się czarno na białym, iż pan Kukiz ma gigantyczny problem z zaakceptowaniem wolności słowa. Ten, który ma usta...

Pages