W ich oczach dostrzegam lęk

Dlaczego akurat media miały zawieść?

Ponieważ to one wzmacniają poczucie wstydu części wyborców, a ten wstyd deformuje wyniki sondaży. Jesteśmy narodem o zaniżonej samoocenie, dlatego tak łatwo grać na naszych kompleksach. Gdy kampania wyborcza jest w toku i demokratyczne reguły wymuszają w miarę równoprawną obecność wszystkich sił politycznych w mediach, dochodzi do „odczarowania” podziału na lepszych i gorszych wyborców. Dzisiaj widać stopniowe równoważenie poparcia dla PiS i PO, których tzw. twarde elektoraty są podobne. Ale ok. 20 proc. wyborców jest bardzo podatnych na medialne nastroje i wrzutki. Stąd bierze się ta sondażowa huśtawka. Ale powtórzę raz jeszcze – jeśli dziennikarze bez przerwy pytają o sondaże i traktują je jako główny temat kampanii wyborczej, to niszczą demokrację. I wszystko jedno, z jakiego powodu to robią. Efekt jest zawsze taki sam; debata przestaje być merytoryczna, wygrywa socjotechnika i gra na emocjach wyborców. Dlatego proponuję patrzeć w oczy liderom partyjnym.

Co Pani Doktor w tych oczach dostrzega?

Lęk polityków Platformy i rosnącą pewność siebie polityków PiS. Widać też rozczarowanie kandydatów PJN oraz zaskoczenie po stronie SLD, które traci pewność, czy wciąż może liczyć na sentyment do PRL, czy już tylko na antyklerykalizm, w którym lepszy jest Palikot. Uspokoiłabym polityków SLD: sympatycy PRL nadal chcą likwidacji IPN, jakkolwiek prostacki antyklerykalizm, podobnie jak Lenin, wciąż jest „wiecznie żywy”.

A co się stanie z elektoratem wiejskim, choćby tym, który w poprzednich wyborach poparł Samoobronę?

Nie jestem pewna, czy na prawicy rozumie się wagę wiejskich i rolniczych kwestii. Głoszony przez Korwina-Mikkego stereotyp roszczeniowych rolników i niepotrzebnie wydawanych na wieś pieniędzy ma wielu wyznawców. Prawdziwy „prawicowiec” zostawia więc wszystko „niewidzialnej ręce rynku” i spokojnie czeka, aż bogactwo...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: