Z tej „Kobry” wynika, że to ja zabiłem

Co w takim razie z Pana sytuacją?

Moja sytuacja, jako prokuratora w stanie spoczynku, jest jeszcze prostsza. Nie ma żadnych przeszkód, bym startował w wyborach.

Głupio brzmi, jak czterdziestolatek mówi o sobie, że jest emerytem.

To nieprzyzwoita sytuacja, ale nie ja wymyślałem takie ustawy. Sądzę, że chodziło o to, by pozbyć się niewygodnych ludzi z prokuratury.

Niewygodni, bo nie obawiali się walczyć z przestępczością? Starali się rozbroić układ, którego podobno nie było?

Po prostu mieli zaszczyt pełnić kierownicze funkcje w prokuraturze w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. To grzech główny i niewybaczalny. Tzw. bezwzględna przesłanka odwoławcza. Poza tym robili to, co należało do ich obowiązków. Bezkompromisowo ścigali wszystkich przestępców. Nie tylko tych pospolitych, lecz także osoby z politycznego świecznika.

Wasza ekipa dała wyraźny sygnał Polakom, że państwo powinno być zainteresowane bezpieczeństwem obywateli. Ale osobiście to się wam chyba nie opłaciło?

Przede wszystkim mam wrażenie, że nasi oponenci zrobili wiele, by zakłamać istotę bezpiecznego państwa. Krytykowano, że jego aparat był rzekomo wymierzony w wolności obywatelskie. Podczas gdy właśnie chronił uczciwego obywatela, a zagrażał tym, którzy mieli coś na sumieniu. Straszenie Polaków prokuraturą działającą sprawnie i w efektywny sposób korzystającą ze swoich instrumentów jest kompletnym nieporozumieniem.

A może politycy, którzy zaczynają straszyć prokuraturą i wołać wielkim głosem, że zagraża demokracji, mają zwyczajnie nieczyste sumienie?

Doszło do tego, że ściga się policjanta zamiast złodzieja. Jak mają się dzisiaj czuć prokuratorzy zaangażowani w śledztwa węglowe czy związane z tzw. aferą gruntową? Zamiast prowadzić śledztwa muszą się tłumaczyć w prokuraturach i przed komisjami śledczymi. Nie wiadomo właściwie...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: