Smoleńsk w cieniu WTC

Dodano: 21/09/2011 - Nr 38 z 21 września 2011

Na poziomie egzystencjalnym i eschatologicznym wszystkie dramaty są sobie równe. Bohaterska śmierć za ojczyznę jest tak samo wstrząsająca jak śmierć w szpitalu czy w wypadku samochodowym. Bliscy ofiar odczuwają podobny ból, a krzyże na chrześcijańskich grobach są znakiem tej samej, równie uprawnionej nadziei na zbawienie. Ale na planie wspólnotowym i historycznym tragiczne wydarzenia mogą mieć zupełnie różną wagę. Dla nas, Polaków, katastrofa smoleńska jest apokalipsą, doświadczeniem zbiorowego losu, kluczem do odczytania wspólnej przeszłości i przyszłości. Trudno w ogóle zestawiać ją z atakiem terrorystycznym w Nowym Jorku, bo jej skutki są dla nas nieporównywalnie bardziej dotkliwe. Nawet patrząc obiektywnie, różnica jest zasadnicza. Atak na WTC nie zniszczył Ameryki, lecz ją zjednoczył i skłonił do reakcji. My straciliśmy prezydenta, dowódców armii i patriotyczną elitę, a w konsekwencji podmiotowość w polityce zagranicznej i względną wewnętrzną równowagę. Jako państwo wisimy na
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze