Zaciska się pętla finansowa

Rynki kapitałowe – klęska braku zaufania

Na samym początku kryzysu, we wrześniu 2009 r., kiedy wielu komentatorów wprost twierdziło, że kryzysu nie ma, wielokrotnie podkreślałem, że na rynku nikt nikomu nie ufa. Obecnie cynicznie można stwierdzić, że zaufanie wróciło na rynki kapitałowe – jako pewność, że sytuacja się pogorszy. Rynek kapitałowy stopniowo dopasowuje się do nowej sytuacji gospodarczej na świecie, w której majątek produkcyjny przenosi się z krajów wysoko rozwiniętych do ludnych kolosów, jak Chiny i Indie, a wysoko rozwinięty, starzejący się świat jest targany konwulsjami związanymi z koniecznością obniżenia poziomu życia i zamożności.

Mimo znaczących interwencji Europejskiego Banku Centralnego (EBC), który skupuje obligacje włoskie i hiszpańskie, gospodarka obu krajów jest wciąż zagrożona. Inwestorzy nie zapomnieli, że również Francja nie należy do optymalnego obszaru walutowego „euromarki”. A Niemcy, cieszące się koniunkturą w kraju i wartością swoich aktywów zagranicznych, apelują – a to do Hiszpanii, aby sprzedała posiadane zapasy złota, a to do Grecji, aby sprzedała swoje wyspy. To jednak obiegu „euromarki” nie udrożni. Oczywiście problemy kanclerz Angeli Merkel z zatwierdzeniem w Bundestagu wydatków związanych z kolejnymi „pakietami pomocowymi” i interwencjami EBC mają ten skutek, że wzmagają jedynie panikę co do terminu upadku euro.

Przykład Włoch – finanse nie do uratowania?

Tymczasem zagrożenie jest poważne, gdyż problemy Włoch – z eurodługiem, czwartym na świecie i drugim w Europie, w oszałamiającej wysokości 1,8 bln dol. (wyższym od łącznego długu Hiszpanii, Grecji, Portugalii i Irlandii) – są nierozwiązywalne. Mimo przynależności do strefy euro koszty obsługi włoskiego zadłużenia są najwyższe od 14 lat. Koszty, które dochodzą do 120 proc. włoskiego PKB, wywołają wkrótce ostre protesty przeciwko bolesnym oszczędnościom, a obawy inwestorów, że Włochy wrócą do...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: