Dolar na deser

Dodano: 13/08/2011 - Nr 32 z 10 sierpnia 2011

Sztandarowa maksyma współczesnych liberałów, że nie ma darmowego obiadu, będzie nagrobnym hasłem dla większości ekonomistów. Obiadu nie jedzono za darmo, ale też za niego nie płacono. Obiad można było dostać na kredyt albo za kartki. Kredytu nie spłacano, tylko brano następne. Zastawem pożyczek były kolejne kartki, a te pozwalały na nowe kredyty. Świat wypełnił się wartościami, które nie miały żadnego związku z produkcją, dobrami naturalnymi czy ludzkimi dziełami, poza jednym. Najistotniejszym dziełem człowieka od kilkudziesięciu lat staje się zdolność kreacji pieniądza. Za fachowców uchodzą ludzie, którzy cudownie rozmnażają sumy na kontach i walory na giełdach. Niektórzy z nich zdołali skorzystać z owych cudownych zjawisk i zamienili wirtualne pieniądze na mieszkania i samochody. Mogą to robić jednak tylko nieliczni. Pieniędzy jest za dużo, a prawdziwych wartości za mało. Póki trwa umowa, że trzymamy wirtualne pieniądze w bankach i na giełdach, póty świat finansów żyje. Jednak coraz
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze