Libia - Powstanie w ślepym zaułku

Rozczarowanie powstańcami Główną przyczyną niepowodzeń jest niezdolność NATO do zniszczenia broni pancernej Kaddafiego. Operacja w Libii pokazuje kompletną militarną słabość sojuszu bez Ameryki. Administracja Baracka Obamy przyjęła w sprawie libijskiej dziwaczną postawę kibica działań Europejczyków. Najpierw pomogła Francji i Wielkiej Brytanii przeforsować w ONZ rezolucję umożliwiającą interwencję i przyjęła pełną odpowiedzialność polityczną, po czym prawie natychmiast wycofała swoje zaangażowanie militarne, pozostawiając ciężar wojny na barkach Europejczyków. Europejski wywiad i lotnictwo nie potrafią jednak zlokalizować i zniszczyć dobrze ukrytych czołgów i artylerii Kaddafiego. Rebelianci narzekają, że NATO nie koordynuje nalotów z ich działaniami na lądzie, przez co nie podejmują skutecznej ofensywy. Zachodni politycy nie mogą się wciąż zdecydować, jakie mają być zadania interwencji – wspieranie powstania, czy tylko ochrona ludności cywilnej. Poczucie utraty
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze