Produkt uboczny poprawności politycznej

Ale to nie koniec. W mediach zachodnioeuropejskich, a także polskich, można było usłyszeć i przeczytać o strasznych skutkach „chrześcijańskiego terroru” i „chrześcijańskim fanatyzmie”. Można rzec – zbrodnia Breivika wodą na młyn naszego rodzimego lewactwa, dążącego za wszelką cenę do zdezawuowania wiary katolickiej i przedstawienia jej jako niebezpiecznej ideologii. Takiej, która zaowocowała zbrodnią norweskiego szaleńca. O fanatyzmie chrześcijańskim mówił w TVN24 naczelny redaktor tygodnika „Forum” Jacek Mojkowski. I w ferworze swojej przemowy nagle przyznał, że panuje na świecie coraz większa poprawność polityczna, niepozwalająca na wyrażanie „brzydkich” poglądów. Ale dodał, że ta poprawność polityczna to taka umowa społeczna. Publicysta Cezary Michalski, według tygodnika „Uważam Rze”, „cudownie odwrócony z radykalnej prawicy na radykalną lewicę”, nie zajmował się jakąś umową społeczną, ale niebywale podniecony walił w chrześcijański terroryzm, nie napotykając na sprzeciw
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze