Prywatne końce świata

Dodano: 12/07/2011 - Nr 28 z 13 lipca 2011

Kto by oczekiwał takiej ostrości widzenia od „Nie opuszczaj mnie”, dozna zawodu. Za sprawą kruchej bohaterki Joanny (Grabowska), która zupełnie nie może się pozbierać, gdy jej mama (Barszczewska) ląduje w szpitalu z rozpoznaniem raka, wpadamy w halucynacyjny wir sytuacji i osób, z których każda została wytrącona ze stacjonarnej orbity. Ten film to kilka prywatnych końców świata, kilka kameralnych kolapsów anihilujących jakby i czas, i przestrzeń, i uczucia. Matka i córka nie potrafią sobie poradzić z umieraniem, reagują na nową sytuację bezradnością, histerią, kurczowym łapaniem się wspomnień, nostalgią, rozpaczą. Innego umierania – religijnego, duchowego – doznaje młody zakonnik Łukasz (Zieliński), któremu ani sport, ani przełożeni, ani nawet ofiarne opiekowanie się chorymi w szpitalu nie jest w stanie dać poczucia sensu i duchowego spokoju. Dopiero spotkanie starego trenera (Olbrychski), który z kolei nie godzi się ze swoją kondycją upokorzonego fizjologicznie chorego, stawia się,
     
41%
pozostało do przeczytania: 59%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze