Ksenofobiczna heca prawnika Agory

Dodano: 07/07/2011 - Nr 28 z 13 lipca 2011

Widmo marcowych procesów Najbardziej skandaliczne były pytania mecenasa Rogowskiego o pochodzenie poety. – A pan jak się początkowo nazywał? I pana rodzina? – pyta Rogowski poetę. Mecenas Sławomir Sawicki prosi o uchylenie pytania. – No nie! – krzyczy Rogowski przesadnie wymachując głową, po czym nie reagując na uwagi sądu, kontynuuje atak. – Jak się nazywał pana ojciec? Czy pana rodzina nosiła nazwisko Szulc? – rzuca w kierunku poety mecenas Adama Michnika. – Tak. Rodowe nazwisko mojego ojca brzmiało Szulc. No ale to nie było nazwisko „luksemurgistowskie”, bo ojciec nie był Żydem, tylko Niemcem – odpowiada spokojnie Rymkiewicz. Rogowskiemu ta odpowiedź jednak nie wystarczy. – Pan wspomniał ostatnio w jednym z wywiadów, że tą Różą Luksemburg i tym „luksemburgizmem” zajął się pan teraz, jak ten proces się zaczął. Tak pan twierdził? – pyta mecenas Michnika. – Zacząłem uważniej czytać – prostuje Rymkiewicz. – A wie pan, że najbliższy współpracownik pani Róży Luksemburg
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze