Ksenofobiczna heca prawnika Agory

Widmo marcowych procesów

Najbardziej skandaliczne były pytania mecenasa Rogowskiego o pochodzenie poety. – A pan jak się początkowo nazywał? I pana rodzina? – pyta Rogowski poetę. Mecenas Sławomir Sawicki prosi o uchylenie pytania. – No nie! – krzyczy Rogowski przesadnie wymachując głową, po czym nie reagując na uwagi sądu, kontynuuje atak. – Jak się nazywał pana ojciec? Czy pana rodzina nosiła nazwisko Szulc? – rzuca w kierunku poety mecenas Adama Michnika. – Tak. Rodowe nazwisko mojego ojca brzmiało Szulc. No ale to nie było nazwisko „luksemurgistowskie”, bo ojciec nie był Żydem, tylko Niemcem – odpowiada spokojnie Rymkiewicz.

Rogowskiemu ta odpowiedź jednak nie wystarczy. – Pan wspomniał ostatnio w jednym z wywiadów, że tą Różą Luksemburg i tym „luksemburgizmem” zajął się pan teraz, jak ten proces się zaczął. Tak pan twierdził? – pyta mecenas Michnika. – Zacząłem uważniej czytać – prostuje Rymkiewicz. – A wie pan, że najbliższy współpracownik pani Róży Luksemburg to był pan Schultz? – znów atakuje Rogowski. – Ja nie wiem, skąd te aluzje. Wysoki sądzie, proszę o interwencję, bo ten proces zaczyna się zmieniać w antysemicką hecę, związaną z pytaniami pana mecenasa. Proszę do tego nie dopuścić – apeluje poeta. Dopiero głośna reakcja publiczności sprawiła, że sędzia ostrzej zareagowała na niezwiązane z rozprawą sugestie mecenasa Rogowskiego.

Historia niewygodna

Przypomnijmy, że Agora SA wytoczyła proces Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi po tym, jak w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” powiedział on, że czołowi dziennikarze „Gazety Wyborczej” są duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski, czerpią z ducha ideologii Róży Luksemburg i dlatego pragną, by Polacy, przestali być Polakami. Jednocześnie stwierdził, że byli oni tak wychowywani, że muszą dziś żyć w nienawiści do krzyża polskiego.

Obrony poety podjął się związany z „Gazetą Polską” mecenas Sławomir Sawicki. W...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: