O pożytku z niewiedzy

Dodano: 05/07/2011 - Nr 27 z 5 lipca 2011

Na prawdziwe dymisje był czas w ciągu 24 godzin po katastrofie, podobnie jak na decyzję, kto będzie prowadził śledztwo. Można się było poradzić Angeli albo pani Steinbach i dowiedzieć, że w sprawie tragedii pod Smoleńskiem nr 1 ówczesne władze niemieckie, mimo posiadania wszystkich dowodów w ręku, wolały powołać komisję międzynarodową ze Szwajcarem na czele, z udziałem polskich autorytetów z Generalnej Guberni. Ale jak już powiedziałem, nie moja sprawa – biorę urlop! Dwa tygodnie to niewiele czasu i teoretycznie wszystko się może zdarzyć – sondaże falują i niewykluczone, że pewnego dnia „zupa się wyleje”, ale pewnie jeszcze nie pod moją nieobecność. Polityka polska przypomina telenowele, dużo się dzieje, ale akcja nie posuwa się ani o centymetr. Chyba że kogoś jeszcze może interesować, w jakiej kolejnej partii odnajdzie się kobitka w czerwonym kubraczku? Albo co zrobi „szambiarz z Lublina”, żeby zwrócić na siebie uwagę. Reszta to statystyka – ilu dziennikarzy skażą na podstawie
     
67%
pozostało do przeczytania: 33%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze