Powiedz, jeśli znasz mądrość

Gdzieś był, gdy zakładałem ziemię? Powiedz, jeżeli znasz mądrość.

Kto wybadał jej przestworza? Wiesz, kto ją sznurem wymierzył?

Na czym się słupy wspierają? Kto założył jej kamień węgielny ku uciesze porannych gwiazd, ku radości wszystkich synów Bożych?

Bóg mówi to do Hioba szukającego przyczyny spadających na niego nieszczęść i mąk. Ale także do przyjaciół Hioba, dopatrujących się w jego losie winy i kary. Logika działań Stwórcy nie podlega takim prostym regułom, a piękno i rozległość jego dzieła będą argumentem i obroną. Bo przecież Bóg w jakimś sensie tłumaczy się przed Hiobem.

Malick przekłada to Boże wyjaśnienie (i samochwalstwo?) na hipnotyczny cykl obrazów nawiązujących m.in. do Stanleya Kubricka. Miesza perspektywę kosmologiczną, kosmiczną i biologiczną, przekracza granice epok i czasów, pokazuje narodziny i umieranie, próbuje objąć dzikie piękno i rozległość materialnego świata. Stąd sekwencja z dinozaurami, niesłusznie deprymująca rygorystów.

Ale fakt, ta ilustracja słów Bożych trochę irytuje. Sprawy ludzkie pokazał Malick już w naszej skali, oryginalnie z dawnym rozmachem i wyczuciem. Do ojca (Pitt) i matki (Chastain), którym dzieci wyfrunęły z gniazdka, dociera wiadomość o śmierci jednego z synów. Matka wpada w wewnętrzny lament – ta śmierć stawia pod znakiem zapytania jej wiarę, poczucie bezpieczeństwa, stosunek do świata, wybór moralnej drogi. Płacze ojciec wyrzucający sobie wychowawcze błędy. Rozpacz dopada także tego z braci, który został i teraz nie radzi sobie w metalowo-szklanej metropolii.

Wracają sceny z dzieciństwa, zostaje opowiedziana w skrócie historia rodziny, w której ojciec – rygorysta i zupak – poddaje dzieci swoistej tresurze. Najstarszy Jack (Sheridan/Penn) wojuje z ojcem, ten próbuje go złamać, wychować, upokorzyć, ukształtować. Podobnie jak ekscytacje biblijno-przyrodnicze to równie istotna część filmu, na pewno dla widza ważniejsza, bardziej pociągająca....
[pozostało do przeczytania 33% tekstu]
Dostęp do artykułów: