Lobbing na Hradczańskim Zamku

Taktyka Kremla – stymulowanie popytu na gaz

Rewolucja łupkowa spowodowała, że na rynku gazu podaż jest znacznie większa niż popyt. A ceny spadają. Kreml odpowiada taktyką stymulowania popytu. Okoliczności są sprzyjające – po katastrofie jądrowej elektrowni Fukushima w Niemczech zapadła decyzja o likwidacji energetyki jądrowej. I niemiecka energetyka przymierza się do przejścia na energetykę gazową. Podobne tendencje zarysowują się w kilku innych krajach Unii Europejskiej. Otwiera się ogromna luka rynkowa. Tę lukę zamierza zająć Gazprom na zasadzie wyłączności. Na razie w Europie. Aleksander Miedwiediew, wiceprezes rosyjskiego koncernu, na seminarium zorganizowanym przez Rosjan 25 maja br. w Brukseli stwierdził: „Doceniamy decyzję władz niemieckich, ponieważ otwiera nam dodatkowe możliwości eksportu gazu na nasze tradycyjne rynki europejskie. A my mamy potencjał, aby w pełni zaspokoić zwiększony popyt. Mamy obfitość gazu, mamy systemy przesyłu oparte na gazociągach Północnym i w niedalekiej przyszłości – Południowym”. W seminarium uczestniczyli przedstawiciele Unii Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Rosjanom chodziło o akceptację dla priorytetowej pozycji gazociągu South Stream. Szefowie Gazpromu i konsorcjum tego gazociągu przekonywali, że przyniesie on korzyści i bezpieczeństwo całej Unii Europejskiej.

W sieci rosyjskich gazociągów

South Stream jest gazociągiem konkurencyjnym dla Nabucco wspieranego (dość niemrawo) przez Unię Europejską i USA. W inwestycji Nabucco uczestniczą: Austria, Węgry, Bułgaria, Rumunia i Turcja. Nabucco ma transportować błękitne paliwo z regionu morza kaspijskiego do Europy z pominięciem Rosji i zmniejszyć uzależnienie Europy od rosyjskiego gazu. South Stream, wart 20 mld dol., pozwoli Rosji eksportować gaz do Europy Zachodniej z pominięciem Ukrainy. Rosjanie na seminarium przekonywali, że jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest „ich” gazociąg. Temu służyła...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: