Zwycięstwo peruwiańskiego Chaveza

Łagodzenie wizerunku

Sześć lat temu obawy przed radykalizmem Humali odstraszyły część Peruwiańczyków i przyczyniły się do jego wyborczej porażki. Nauczony tym doświadczeniem polityk ograniczył kontakty z wenezuelskim dyktatorem, którego popularność w ostatnich latach systematycznie spada. Nieoficjalnie korzystał jednak z finansowego wsparcia Hugo Cháveza także przed tegorocznymi wyborami. W obecnej kampanii Humala starał się łagodzić ton, przedstawiając się jako umiarkowany socjaldemokrata, któremu zależy jedynie na poprawie losu najuboższych i wyrównaniu niesprawiedliwości społecznych.

Jego główną konkurentką do prezydentury była Keiko Fudżimori, córka byłego prezydenta Alberto Fudżimoriego, cenionego za przeprowadzenie w latach 90. prorynkowych reform gospodarczych i pokonanie marksistowskiej partyzantki, jednakże skazanego za nadużycia władzy i korupcję.

Peruwiańczycy wybierali między względnie obliczalną kandydatką dotychczasowego establishmentu, a nieprzewidywalnym lewicowcem obiecującym większe bezpieczeństwo i opiekę socjalną. Sondaże do końca nie wskazywały w głosowaniu wyraźnego faworyta. Zacięta walka wyborcza trwała do ostatnich dni. Ostatecznie Humala zwyciężył minimalnie, stosunkiem głosów 51,5 proc. do 48,5.

Uśmierzanie obaw

Rynki finansowe przyjęły triumf lewicowego polityka krótkotrwałą paniką. Dzień po wyborach giełda zanotowała 12-proc. spadek wartości akcji. W następnych dniach nastroje nieco się uspokoiły. Niemniej pozostała obawa, że jeżeli Humala spróbuje podążać drogą Wenezueli i Boliwii, zmarnuje dotychczasowe sukcesy peruwiańskiej gospodarki, w ostatniej dekadzie rozwijającej się w tempie 6–8 proc. rocznie.

Jego zwycięstwo uznano za poważną porażkę Stanów Zjednoczonych. Peru należało do nielicznego grona południowoamerykańskich sojuszników USA. Zawarło m.in. specjalne porozumienia o wolnym handlu, a także o współpracy w zwalczaniu...
[pozostało do przeczytania 26% tekstu]
Dostęp do artykułów: